Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spirit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spirit. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 stycznia 2018

Od Spirita Cd Abby


Zamyśliłem się na chwilę. Właściwie załatwić zaproszenia chyba łatwiej niż te wszystkie dekoracje. W sumie chyba prościej będzie kiedy zaproszę wszystkich osobiście. Nie trzeba będzie się bawić z jakimś oficjalnym wyglądem tego zaproszenia.
- I co? - spytała Abby.
- Ja się może zajmę tymi zaproszeniami - odpowiedziałem. - To ja idę wszystkich zaprosić. Widzimy się później! - przytuliłem ją na pożegnanie i pobiegłem zapraszać inne wilki.

~~~~~~~~~

Na początek przebiegłem się po jaskiniach wilków, a jeśli ktoś był w środku, zapraszałem go. Tym sposobem zostały mi tylko trzy wilki. A dokładniej Bucky, Xena i młody Alex. I o tyle o ile mniej więcej wiedziałem, gdzie znaleźć tego pierwszego, tak nie wiedziałem gdzie może być pozostała dwójka.

~~~~~~~~~

Po dość długich poszukiwaniach znalazłem i zaprosiłem wszystkie wilki. Po tym wybrałem się do Abby, żeby zobaczyć co u niej.

<Abby?>

czwartek, 4 stycznia 2018

Od Spirita Cd Ruki "Wojna trwa"

Wojna. Niezbyt przyjemny sposób na spędzanie wolnego czasu. Jednak my musieliśmy zawalczyć o nasz teren, którego nie zamierzaliśmy oddać po dobroci. Wielu z nas ruszyło do walki, wielu poległo. Oto jak to wszystko przebiegło.

~~~~~~~~~

Walka z ludźmi trwała. Już na początku zaczęliśmy tracić siły. Było ich zbyt dużo, jednak mimo to każdy dawał z siebie wszystko i jeszcze więcej. Kątem oka zauważyłem, jak postrzelili Elizę. Niedługo po tym oberwał Yang, który, choć dzielnie walczył, również poległ. Yin skupiła się na zemście, przez co zapomniała o obronie, czy unikach. Jednak po pewnym czasie, kiedy ludziom skończyły się strzałki usypiające, pojawiła się iskierka nadziei. Wszystkich napełniło to determinacją. Każdy, mimo ran, atakował z nową siłą. Yin co rusz tworzyła nowe cienie, ale szło jej coraz gorzej, przez liczne rany postrzałowe traciła sporo krwi. Jack oblewał ludzi wodą, Bucky ich zamrażał. Jednak ten pierwszy wkrótce poległ, zagryziony przez psy ludzi. Alfa atakował z powietrza, za to ja wybiegłem przed szereg i pobiegłem prosto na ludzi, gryząc, drapiąc i wpychając w cień każdego, kto stanął mi na drodze, a moje cienie zajmowały się resztą. W miarę możliwości unikałem kul, wystrzelanych z ludzkich broni, ale nie mogłem nie oberwać. Kula trafiła mnie w bok, niebezpiecznie blisko serca.

<Ruki? Ktoś?>

czwartek, 21 września 2017

Od Spirita Cd Abby


Zgodziła się. Nie mogę uwierzyć, że to się stało. Spojrzałem na nią szczęśliwy.
- Musimy ustalić u alf datę ślubu - powiedziałem.
-To ruszajmy!- rzekła cała w skowronkach.
I ruszyliśmy w kierunku jaskini alf. Szedłem z głową w chmurach rozmyślając o przyszłości.
Wcześniej nie pomyślałbym, że kiedyś będę miał dziewczynę, wkrótce żonę, a może i w przyszłości dzieci. A teraz stało się to takie realne! Po chwili przyłapałem się na wymyślaniu imion dla dzieciaków.
- Spirit, ogarnij się - zganiłem sam siebie w myślach.
Nagle usłyszałem głos Abby.
-Spirit, słuchasz mnie w ogóle?
- Eee... Noo... Może... Dobra, nie słuchałem. Powtórzysz? - poprosiłem.
-Już nic- odparła
- No ej, powiedz.
-Może zamieszkamy już razem?
- Jasne, pewnie - odparłem niemal od razu. - w sumie sam miałem o to niedługo pytać.
-Patrz tam jest Ruki!- pokazała głową w stronę lipy.
- To chodź, spytamy się jej - przyśpieszyłem nieco kroku i szedłem do alfy.
-Hej, co tam u was?- zagadnęła do nas alfa.
- Wpadliśmy ustalić datę ślubu - powiedziałem prosto z mostu.
-Zaręczyliście się? - zdziwiła się Ruki - wow, a niedawno byliście takimi małymi wilczkami z całkowicie różnych światów i cały czas tylko słyszałam, jak Abby próbuje cię przekonać o pięknie życia. Ahh tak dużo się zmieniło.
- Heh, to prawda - zaśmiałem się. - jak to mówią, przeciwieństwa się przyciągają.
-Dobra, będzie jeszcze czas na wspominki. Jaką datę proponujecie?
- Może za tydzień albo dwa? - zaproponowałem.
-To niech będzie za tydzień - ustaliła alfa.

<Abby?>

sobota, 5 sierpnia 2017

Od Spirita "Dzieciak gadający ze zwierzętami"

Biegłem przez las Caster. Dlaczego biegłem? Już tłumaczę. Otóż, goni mnie wściekły niedźwiedź. Niefajnie, co nie? Jak do tego doszło? Szedłem przez las z zamiarem upolowania czegoś do jedzenia. Nie moja wina, że misiek mi się napatoczył. Ale się doczepił i chyba nie zamierza się odczepić. Wybiegłem z lasu, ten dalej mnie gonił. Dobra, nie chcesz się odczepić to cię zgubię. Skierowałem się w kierunku gór Szarych. Już po chwili wbiegłem do labiryntu. Skręciłem ostro w prawo. Potem w lewo i znowu w prawo. Następnie wbiegłem w jakiś wąski korytarz i zmieniłem się w cień. Nigdy nie widziałem tego korytarza. Poszedłem przed siebie tym tunelem, nadal pod postacią cienia. Cały czas biegł prosto, czasem jednak prowadził dość stromo w górę. Mam wrażenie, że idzie ponad wszystkimi innymi korytarzami. Po jakimś czasie zaczęło robić się jaśniej, aż w końcu zobaczyłem wyjście z tunelu. Wyjście znajdowało się poza terenem watahy. Zmieniłem się w siebie i rozejrzałem się. Wyjście było ukryte między krzakami. Poszedłem przed siebie ciekawy co mnie spotka. Natrafiłem na jakąś drogę. Widziałem na niej ślady końskich kopyt oraz kół. Ludzie. Ślady są świeże. Poszedłem za nimi aby sprawdzić dokąd prowadzą. Po jakimś czasie zauważyłem wyjście z lasu. Widziałem tam też ludzi, konie i psy myśliwskie. No jasne, robią sobie polowanie. Chociaż bardziej mi to wygląda na trening. Również szykują się do bitwy. Nagle ich psy mnie zwęszyły.
- No pięknie - powiedziałem do siebie i stanąłem w pozycji obronnej.
Wyszczerzyłem kły i zjeżyłem się. Niech wiedzą, że mnie nie łatwo przestraszyć. Psy pobiegły w moją stronę. Cztery. Nic prostszego. Pierwszy z nich rzucił się na mnie. Był ode mnie mniejszy. Z łatwością odrzuciłem go łapą. Trzy następne były na tyle mądre aby zaatakować razem, a na tyle głupie, aby zaatakować. Pozbyłem się ich. Trzy martwe, jeden leży pod drzewem nieprzytomny. Zacząłem iść w kierunku ludzi szczerząc kły. Nie miałem w planach ich zabijać, jedynie nastraszyć. Niektórzy zaczęli się cofać. Jeden z nich, zapewne świerzak, wycelował we mnie z broni. Ciekawe, czy jest odważny, czy durny. Kiedy wystrzelił odskoczyłem w bok, dzięki czemu kula mnie nie trafiła. Na dźwięk wystrzału konie poruszyły się niespokojnie. Człowiek znów we mnie strzelił. Znów uskoczyłem, jednak tym razem skoczyłem w stronę człowieka. Powaliłem go na ziemię. Nagły atak z mojej strony sprawił, że konie odbiegły. Ludzie zareagowali podobnie. Oczywiście poza tym, którego przygwoździłem do ziemi. Widziałem w jego oczach strach. Nie zamierzałem go zabijać. Osiągnąłem swój cel. Warknąłem na chłopaka, zszedłem z niego i poszedłem w kierunku wejścia do tunelu. Słyszałem jak wstaje. Szedł w moją stronę. Zatrzymałem się gwałtownie i odwróciłem. Patrzyłem na chłopaka. Nadal się bał, jednak trochę mniej. Wciąż szedł w moim kierunku. Warknąłem, na co ten zatrzymał się.
- Słyszałem, że wilki nie oszczędzają nikogo, że są bez litości. Więc dlaczego ja jeszcze żyję? - spytał.
Zadziwił mnie tym pytaniem. Jakby serio myślał, że mnie zrozumie. Wpadłem na durny pomysł.
- Każda reguła ma wyjątki - powiedziałem.
- Więc nie każdy wilk zabija? - zapytał.
- Ty mnie rozumiesz? - byłem conajmniej w szoku.
- Dziwne, nie? Od dawna rozumiem mowę zwierząt. Inni mają mnie przez to za chorego czy coś - odpowiedział. - poza tym, Aaron jestem.
- Spirit - przedstawiłem się. - miło się gada i wogóle, ale wracam do domu. Tobie też radzę.
- Wpadnij jeszcze kiedyś, co? - zaproponował.
- Kiedyś. Czemu nie? Narazie, dzieciaku.
Po tych słowach odszedłem w swoją stronę.

piątek, 14 lipca 2017

Od Spirita Cd Abby


Abby gdzieś pobiegła. Ciekawe dlaczego. W mojej głowie zaczęły pojawiać się różne teorie, jednak nie zwracałem na nie uwagi. Całkiem nieświadomie poszedłem w kierunku, w którym pobiegła. Ocknąłem się z tego jakby transu dopiero kiedy zobaczyłem ją przede mną.
- Co tu robisz? - spytała.
- Eee... Sam nie wiem. Musiałem nieświadomie pójść przed siebie - powiedziałem zgodnie z prawdą. - nieważne, idziemy dalej?
- Jasne - odparła.
I ponownie ruszyliśmy w kierunku pól Gladden. Po jakimś czasie dotarliśmy na miejsce. Jak zawsze wyglądało pięknie. Powoli zaczynało się ściemniać. Spojrzałem w niebo. Będzie burza.
- Tak właściwie to po co tu przyszliśmy? - spytała.
- Bo widzisz... Chciałem cię o coś zapytać - odpowiedziałem.
Abby spojrzała na mnie pytająco. Wziąłem głęboki oddech i mniej więcej ułożyłem sobie zdanie w głowie.
- Bo chciałem cię zapytać... Wyjdziesz za mnie? - spytałem klękając i wyciągając naszyjnik.

<Abby?>

wtorek, 11 lipca 2017

Od Spirita Cd Bucky'ego


Musiałem dokładnie przetworzyć słowa basiora. Niezbyt kolorowa historia.
- Też nie mam łatwej przeszłości - powiedziałem.
Wilk spojrzał na mnie pytająco.
- Cała poprzednia wataha odrzuciła mnie ze względu na wygląd. Uważali mnie za potwora, choć tak naprawdę nikt z nich nie wiedział jaki jestem naprawdę. Moi rówieśnicy mnie po prostu wyśmiali, a rodzice się mnie wyparli. Uciekłem stamtąd mając ich wszystkich dość. I w sumie dobrze, że to zrobiłem - opowiedziałem.
- Czyli oboje nie mieliśmy zbyt kolorowo - powiedział.
Pokiwałem głową.
- Bucky - powiedział po chwili. - mam na imię Bucky
- Spirit - również się przedstawiłem.
- Przyjaciele? - spytał.
- Przyjaciele - odpowiedziałem
Niby zawieranie przyjaźni nie było dla mnie czymś łatwym, jednak z tym basiorem niemal od razu znalazłem nić porozumienia. Może to przez podobną przeszłość? Chyba tak. Rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas, aż w końcu każdy z nas poszedł w swoją stronę.

THE END

piątek, 7 lipca 2017

Od Spirita

Już od dawna miałem w swojej głowie pomysł aby oświadczyć pewnej wilczycy. Miałem tu na myśli Abby. Musiałem skądś zorganizować naszyjnik i wyciągnąć ją w jakieś odpowiednie miejsce.
~~~~~~~~~
Jakimś cudem znalazłem naszyjnik. Był wykonany ze srebra, a na środku znajdował się rubin. Jakiś człowiek musiał go zgubić, bo znalazłem go przypadkiem. W sumie nie wiem skąd wziąłbym jakikolwiek naszyjnik. Okej, teraz tylko wyciągnąć gdzieś Abby. Pobiegłem do jej jaskini. Miałem nadzieję, że tam będzie.
~~~~~~~~~
Zatrzymałem się przed jaskinią wadery. Tak jak myślałem była w jaskini.
- Cześć - przywitałem się i przytuliłem ją na powitanie.
- Hej. Co tam? - spytała.
- W porządku - odpowiedziałem puszczając ją. - wpadłem zapytać czy nie chciałabyś gdzieś ze mną wyjść
- A gdzie? - zapytała.
- Nie wiem. Może na pola Gladden? - zaproponowałem.

<Abby?>

Od Spirita Cd Bucky'ego


Po raz kolejny nie mogłem zasnąć w nocy. Jak co noc wyszedłem z jaskini i skierowałem się w stronę jeziora. Szum wody mnie uspokajał. Kiedy byłem mniej więcej w połowie drogi wpadł na mnie jakiś basior.
- Patrz jak łazisz - warknąłem.
Spojrzałem na niego. Na oko był w moim wieku. Kiedy przyjrzałem się mu dokładniej zauważyłem, że jego lewa łapa jest metalowa. Ciekawe dlaczego.
- No i czego się gapisz? - warknął.
- Zastanawiam się czemu masz metalową łapę - odparłem zgodnie z prawdą.
- Nie twój interes - rzucił i ruszył przed siebie.
- Możliwe. Jednak chcę wiedzieć - powiedziałem ruszając za nim.
Ten nie odpowiedział. Szedł dalej przed siebie.

<Bucky?>

poniedziałek, 3 lipca 2017

Od Spirita - Quest IV

Obudził mnie szczypiący mróz. Taa... Zima, niby moja ulubiona pora roku, bo noce są dłuższe, jednak jest dość zimno. Za zimno, jeśli mam być szczery. Przez ostatnią noc dużo napadało. Przeciągnąłem się i wpadłem na pomysł żeby sprawdzić co u Abby. Ruszyłem w kierunku jej jaskini. Po chwili byłem już na miejscu. A przynajmniej tam, gdzie powinna znajdować się jaskinia wilczycy. Po jakimś czasie usłyszałem wołanie zza grubej warstwy śniegu.
- Pomocy!!
- Abby?!
- Spirit? Pomóż mi! - zawołała.
- Tylko spokojnie! Zaraz coś wymyślę - ostatnie zdanie powiedziałem bardziej do siebie niż do wadery.
Myśl, Duch, myśl... Zacząłem kopać w śniegu. Nie dało to zbyt wiele. Wyglądało to tak, jakby spadła tu lawina. Śniegu było zbyt dużo, abym dał radę się przekopać. Nawet jeśli ktoś by mi pomagał, zajęłoby to za dużo czasu. Nagle wpadłem na lepszy pomysł.
- Posłuchaj, zaraz tu wrócę - powiedziałem.
- Dokąd idziesz? - spytała Abby.
- Po pomoc - odparłem. - nigdzie się nie ruszaj
- Bardzo śmieszne - rzuciła sarkastycznie.
Moim pomysłem było to, aby poprosić o pomoc basiora, który niedawno dołączył do watahy. Chodziło mi tu o Bucky'ego. Nie znałem go osobiście, miałem jednak nadzieję, że pomoże. Z tego co wiem potrafi kontrolować śnieg, więc jako jedyny może tu coś wskórać. Czym prędzej pobiegłem do jego jaskini. Na szczęście nie była zbyt daleko. Basior był w środku.
- Potrzebuję twojej pomocy - powiedziałem do niego.
- Dlaczego niby miałbym pomóc komuś, kogo nie znam? - spytał.
- Posłuchaj - powiedziałem ostro. - nie mam na to teraz czasu. Moja dziewczyna jest uwięziona w jaskini. Wejście całkowicie zasypał śnieg
Basior zastanawiał się przez chwilę.
- Prowadź - rzucił.
Pobiegłem w stronę jaskini Abby. Wilk biegł zaraz za mną. Zatrzymałem się przed ogromną zaspą.
- Abby? Wszystko w porządku? - spytałem.
Przez chwilę panowała cisza.
- Spirit?
- Spokojnie, sprowadziłem pomoc. Działaj - powiedziałem do Bucky'ego.
Basior zaczął odrzucać śnieg używając swoich mocy. Po jakimś czasie odkopał wejście. Od razu pobiegłem i przytuliłem Abby. Odwróciłem się, chcąc podziękować Bucky'emu za pomoc, jednak jego nigdzie nie było. Po prostu zniknął...

niedziela, 2 lipca 2017

Od Spirita - Quest II

Dzisiejszy dzień był niezwykle piękny i jednocześnie upalny. Postanowiłem wybrać się na plażę. Kiedy tylko wyszedłem ze swojej jaskini skierowałem swoje kroki w stronę plaży Sonne. Nie spieszyłem się. Po około pół godziny marszu dotarłem na plażę. Nagrzany od słońca piasek lekko parzył mnie w łapy. Skierowałem się w stronę wody. Jak zawsze była ciepła. Wszedłem do wody i wypłynąłem kawałek dalej. Kiedy dopłynąłem mniej więcej na środek jeziora zanurkowałem. Po chwili wynurzyłem się aby nabrać powietrza i ponownie wpłynąłem pod powierzchnię. Po jakimś czasie znudziłem się nurkowaniem i wyszedłem na brzeg. Otrzepałem się z wody. Teraz piasek był jeszcze cieplejszy. Wypatrzyłem zacienione miejsce i skierowałem tam swoje kroki. Położyłem się w cieniu i postanowiłem się na chwilę zdrzemnąć.
~~~~~~~~
Obudził mnie odgłos czyichś kroków. Otworzyłem oczy i zobaczyłem jakiegoś wilka. A dokładniej wilczycę. Nie znałem jej. Czyżby była nowa? Nie wiem, ale mogę stwierdzić, że jest niezwykle piękna. Podniosłem się z piasku.
- Witaj, jesteś nowa? - spytałem.
Wilczyca nie odpowiedziała.
- Jak się nazywasz? - spytałem.
- Wkrótce poznasz moje imię. Chodź za mną - powiedziała.
- Ale... Dokąd?
- Zobaczysz - zaśmiała się.
Nawet jej śmiech brzmiał niezwykle... Wilczyca ruszyła przed siebie. Poszedłem za nią ciekawy dokąd mnie doprowadzi. Szliśmy tak w ciszy około piętnastu minut, kiedy podłoże zaczęło się zmieniać na bardziej kamieniste.
- Gdzie idziemy? - zapytałem ponownie.
- Już za chwilę się dowiesz, Spirit - odpowiedziała.
- Chwila... Skąd znasz moje imię?
Wadera zaśmiała się tylko. Po chwili usłyszałem szum wody. Zauważyłem, że kamienie stały się wilgotne. Dostrzegłem też, że wilczyca ciągle zostawiała za sobą mokre ślady, jakby stale miała mokre łapy. Ja jednak nie zostawiałem takich śladów. Kim ona jest? Spostrzegłem, że dotarliśmy nad wodospad Saori.
- Po co mnie tu przyprowadziłaś? I jak masz na imię? I skąd znasz moje? - zasypałem ją pytaniami.
- Spokojnie - ponownie się zaśmiała. - przyprowadziłam cię tu, bo nie lubię być sama. Twoje imię usłyszałam w rozmowie. A ja nazywam się Saori - odpowiedziała na wszystkie moje pytania.
Musiałem to przetworzyć. Chwila... Co?
- Sa-Saori? Jak bogini wody? - spytałem zszokowany.
- Nareszcie zrozumiałeś kim jestem - odparła z uśmiechem.
Zdałem sobie z czegoś sprawę. Siedziałem wlasnie przed boginią wody i rozmawiałem z nią jak ze starą znajomą. Niezwykłe...
~~~~~~~~
Spędziłem z Saori cały dzień. Naprawdę miło się z nią rozmawiało. Obiecałem jej, że będę ją odwiedzać. No, to był ciekawy dzień.

Od Spirita Cd Abby


- Ja mam zawsze rację - odparłem dumnie.
- A jaki skromny - zaśmiała sie Abby.
- Ależ oczywiście - również się zaśmiałem. - To co? Ruszamy? - spytałem po chwili.
- Jasne - odpowiedziała i wyruszyliśmy w stronę gór Szarych.
~~~~~~~~~
Po jakimś czasie dotarliśmy do korytarza, na końcu którego była tamta komnata. Na szczęście udało mi się znaleźć drogę między stalaktytami i stalagmitami. W końcu formacje skalne się skończyły, a my natrafiliśmy na dziurę w drodze.
- Dasz radę to przeskoczyć? - spytałem.
- Chyba tak - odpowiedziała Abby.
Wzięła rozbieg i wybiła się na krawędzi. Udało jej się przeskoczyć. Ja skoczyłem zaraz po niej. Ruszyliśmy dalej. Po jakimś czasie dotarliśmy do rozwidlenia i skręciliśmy w lewo. Po chwili przed nami ukazała się ściana ze znakami, a na ścianie obok sześć wejść.
- To tutaj - powiedziałem. - do którego z pomieszczeń idziemy najpierw? - spytałem.

<Abby?>

czwartek, 29 czerwca 2017

Od Spirita Cd Abby


- Czy oprócz was żyły tu jeszcze inne stworzenia? - spytałem.
- Oczywiście. Wiele z nich żyje nadal. Dużo informacji o nich znajdziecie w księgach - odpowiedział.
- Księgach? Jakich księgach? - pytała Abby.
- Ah, pewnie nie wiecie o co mi chodzi - zaśmiał się. - dzięki innym stworzeniom wiem, że pod pewnymi górami znajduje się labirynt. Mówiły, że na końcu jednego z korytarzy znajduje się komnata, z której wychodzi sześć wejść do różnych pomieszczeń. W jednym z nich jest mnóstwo ksiąg. Niestety nie wiem jak dostać się do tej komnaty - wyjaśnił.
Czyżby mówił o tej komnacie, w której kiedyś byłem? Chyba tak. Przynajmniej tak myślę.
- Cóż, my już będziemy iść - powiedziałem. - dziękujemy za informacje
- Żegnajcie, przyjdźcie jeszcze kiedyś - odpowiedział.
Wyszliśmy z lasu.
- Chyba wiem o jakiej komnacie mówił - powiedziałem po chwili.

<Abby?>

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Od Spirita Cd Abby


Na pewno gdzieś tu są. Muszą tu być. Może z drzew będzie coś widać. Spróbowałem wspiąć się na jedno z wyższych drzew.
- Co ty robisz? - spytała Abby z dołu.
- Chcę zobaczyć teren z góry. Może wtedy uda mi się coś dostrzec albo znaleźć jakiegoś enta - odpowiedziałem.
Kiedy byłem mniej więcej w trzech czwartych wysokości drzewa te zaczęło się ruszać. W końcu wstało, a ja z niego spadłem. Na chwilę straciłem oddech.
- Chyba znalazłem enta - powiedziałem kiedy znów mogłem oddychać.
Abby podeszła do mnie.
- Wszystko w porządku? - spytała.
- Ta, jeszcze żyję - odpowiedziałem i wstałem.
Drzewiec zaczął do nas podchodzić. Na wszelki wypadek zająłem pozycję obronną. Abby zrobiła to samo.

<Abby?>

niedziela, 18 czerwca 2017

Od Spirita Cd Abby


Króliki były naprawdę smaczne.
- To skoro zjedliśmy to może gdzieś pójdziemy? - spytałem kiedy oboje skończyliśmy jeść.
- Możemy - odpowiedziała Abby. - a dokąd?
Właśnie. Dokąd? Nie mam pojęcia.
- Nie wiem. Może po prostu pójdziemy przed siebie i zobaczymy gdzie nas to doprowadzi? - zaproponowałem.
- Okej - zgodziła się.
No więc poszliśmy. Wyszliśmy z jaskini i ruszyliśmy, z tego co się orientuję, w kierunku środka terenów watahy. Po jakimś czasie na naszej drodze zaczęło pojawiać się coraz więcej drzew. Czyli zbliżamy się do lasu.
- Najprawdopodobniej trafiliśmy do lasu Fangorn - powiedziałem.
- Co to za miejsce? - spytała.
- Las, w którym żyły enty - wyjaśniłem.
Abby spojrzała na mnie pytająco.
- Ogromne, chodzące drzewa, które potrafiły mówic - powiedziałem.
W sumie, ciekawe czy jakieś jeszcze przeżyły. Bo jeśli tak... Możemy dowiedzieć się od nich czegoś o przeszłości tego miejsca. A może i nawet całych terenów, na których żyjemy!

<Abby?>

sobota, 17 czerwca 2017

Od Spirita Cd Abby


Uśmiechnąłem się i podszedłem do niej, by po chwili ją objąć.
- Tak to wyglądało? - spytałem.
- Mniej więcej - odparła i zachichotała.
Uśmiechnąłem się. To uczucie było dość... Przyjemne. Meh, nie znam się na uczuciach. Ale to chyba nie jest teraz ważne. Ważne, że jestem tu z Abby. Teraz tylko to się liczy. W końcu puściłem waderę.
- Chodźmy już zjeść - zaproponowałem.
- Ty to potrafisz zepsuć każdą chwilę - powiedziała z lekkim wyrzutem.
- No co? Taki już jestem - zaśmiałem się.- Ale serio, chodźmy jeść.
Abby znów zaczęła się śmiać.
- Żarłok - powiedziała jak się uspokoiła.
- Wcale nie! - postanowiłem bronić swego honoru, jednak zamiast tego dostałem napadu śmiechu. Z resztą, nie tylko ja.

<Abby?>

piątek, 16 czerwca 2017

Od Spirita Cd Abby


Kiedy wstałem Abby nie było w jaskini. Byłem strasznie ciekaw dokąd poszła. Nie poszedłem jednak jej szukać. To zajęłoby dość sporo czasu, a pewnie sama się odnajdzie. Poza tym, gdybym poszedł jej szukać, a ona przyszłaby wtedy tutaj musielibyśmy szukać się po całym lesie albo i dalej. Wstałem aby rozprostować nogi. Przeszedłem się przez parę minut i wróciłem do jaskini. Usiadłem na wylocie i oczekiwałem przyjścia wadery. Po jakimś kwadransie zjawiła się. W zębach niosła siatę z królikami.
- A ciebie gdzie wyniosło? - spytałem żartobliwie kiedy odłożyła siatę.
- A wiesz, tu i tam - odpowiedziała. - a panu jak się spało, panie przytulaśny? - spytała po czym zaczęła się śmiać.
- Co...? O co ci chodzi?
Abby nie przestawała się śmiać, a ja nadal nie wiem o co jej chodzi.

<Abby?>

czwartek, 15 czerwca 2017

Od Spirita Cd Abby


- Jasne - odpowiedziałem niemal od razu. - znaczy... Jeśli tego chcesz.
Abby zaśmiała się. Na moim pysku również pojawił się uśmiech. Wilczyca weszła do jaskini i położyła się. Położyłem się niedaleko niej. Słońce zaszło już za horyzont.
- Zdrzemnij się - powiedziałem do Abby. - dobrze ci to zrobi.
Wadera położyła głowę na łapach i zamknęła oczy. Ja również zamknąłem oczy, nie szedłem jednak spać. Po prostu tak leżałem. Po jakimś czasie oddech Abby uspokoił się. Wstałem po cichu, żeby jej nie obudzić. Skierowałem się do wyjścia.
- Spirit? - usłyszałem głos Abby.
Odwróciłem się.
- Zostań ze mną - powiedziała.
- Dobrze - odpowiedziałem i ponownie położyłem się obok niej.
Po chwili znów zasnęła. Tym razem również położyłem się spać.

<Abby?>

środa, 14 czerwca 2017

Od Spirita Cd Abby


Usłyszałem krzyk Abby dochodzący z tyłu. Odwróciłem się. Zobaczyłem, że w oczach miała łzy. Podbiegłem do niej.
- Co się stało? - spytałem.
- Moja łapa - powiedziała przez łzy. - wbiły się w nią kolce
Jej łapa faktycznie była w jakimś dołku, z którego wystawały kolczaste pnącza.
- Pomogę ci - powiedziałem. - teraz spokojnie, spróbuję wyjąć twoją łapę z tego dołka, okej?
Pokiwała głową. Delikatnie pociągnąłem za jej łapę. Po chwili udało mi się ją wyjąć.
- To nie wygląda zbyt dobrze. Dasz radę iść? - spytałem.
- Chyba tak - odpowiedziała.
- Trzeba ci to opatrzyć - powiedziałem. - chodź
Po czym skierowaliśmy się do jaskini Yin i Yanga. Na szczęście basior jest medykiem. W końcu dotarliśmy do jaskini bliźniąt. Szybko wyjaśniłem Yangowi co się stało, a ten opatrzył Abby. Po tym wyszliśmy z jaskini.

<Abby?>

niedziela, 11 czerwca 2017

Od Spirita "Mity, legendy i inne takie - czyli o komnacie pełnej ksiąg"

Od paru godzin zmierzałem w stronę Gór Szarych. Parę dni temu odkryłem kolejny korytarz w labiryncie. Byłem strasznie ciekawy dokąd prowadzi.
Równie mocno ciekawiło mnie to, co mogło znajdować się na końcu tego korytarza. Bo prawdę mówiąc mogło być tam dosłownie wszystko. Kiedy wreszcie znalazłem się pod górami zacząłem kierować się do wejścia labiryntu. Dla mnie nie był to trudny labirynt. Drogę od wejścia do centrum było łatwo zapamiętać. A ze środka można było dojść wszędzie. I zdaję sobie sprawę z tego, że labirynt ma przede mną jeszcze wiele sekretów podobnych do niedawno odkrytego tunelu. Zanim się spostrzegłem znajdowałem się w samym środku labiryntu. Tym razem poszedłem prosto. Z tego co pamiętam szło się tam mniej więcej kwadrans.
~~~~~~~
Wreszcie dotarłem do niezbadanego korytarza. Po małym zastanowieniu wszedłem do niego. Już na samym początku zastałem przeszkodę w postaci dość dużej ilości stalagmitów i stalaktytów. Korytarz miał dość niski sufit, przez co szło się jeszcze ciężej. Mimo tego dalej szedłem do przodu. Przez pewien czas nie mogłem znaleźć drogi między skałami. W końcu straciłem cierpliwość i wspiąłem się na jeden ze stalagmitów i przeszedłem po nim. Nie było to zbyt łatwe, ale jakoś dałem radę. Ta, jakoś... Parę razy ześlizgnąłem się z kamienia. Ale po paru próbach udało się. Ruszyłem dalej. Po pewnym czasie formacji skalnych było coraz mniej, aż w końcu skończyły się. Dalej korytarz biegł prosto. Przyśpieszyłem kroku. Jak się okazało, nie na długo. Przede mną znajdowała się spora dziura w drodze. Spojrzałem w dół. Dna nie było widać. W sumie ledwo co tu widziałem. Ale jeśli chcę przejść dalej muszę to przeskoczyć. Ale jak się nie uda... Lądowanie nie będzie zbyt miękkie. Cóż, raz mi śmierć. Cofnąłem się parę kroków. Zaraz po tym wystartowałem biegiem i na krawędzi skarpy odbiłem się. Na moje szczęście sufit tutaj był wyższy. Jakby ktoś to doskonale przemyślał robiąc ten tunel. Udało mi się przeskoczyć. Po małej przerwie ruszyłem dalej przed siebie. Wciąż zastanawiałem się co może być na końcu tego tunelu. Kolejne korytarze? Jaskinia pełna złota? Ślepa uliczka? A może coś jeszcze innego... Szedłem tak dalej aż nie dotarłem do rozwidlenia. Którą drogą iść? Prawo? Lewo? Chwila, pierwsza zasada labiryntów - zawsze trzymać się prawej strony. Poszedłem więc w prawo. Sufit korytarza znów zaczął się obniżać. Po pewnym czasie musiałem iść na ugiętych łapach, a jeszcze później niemal czołgając się. W końcu było za nisko aby iść dalej. Musiałem teraz jakoś zawrócić. Jest tu zbyt wąsko. Zacząłem iść tyłem. A raczej próbować. Po dość długiej chwili w końcu zrobiło się trochę szerzej i wyżej. Wreszcie dałem radę się obrócić. Teraz było znacznie prościej. Czyli z prawej strony nie ma nic. To teraz w lewo. Po bliżej nieokreślonym czasie wreszcie dotarłem do rozwidlenia. Tym razem poszedłem w lewo. Jeśli tu nic nie będzie to się wkurzę. Tu na szczęście w tym korytarzu sufit był na w miarę równym poziomie. Ten tunel, jak kilkanaście innych chyba powstał naturalnie. A ten z prawej strony... Czyżby robota człowieka? Nie mam pojęcia. Szedłem dalej zamyślony. W końcu, po jakiejś może pół godzinie drogi dotarłem do dziwnej ściany z jakimiś znakami. Podszedłem do niej bliżej. Co to ma niby znaczyć? Zacząłem oglądać znaki z bliska. Te symbole... Cztery z nich chyba oznaczają żywioły... Ogień, woda, ziemia, powietrze, cztery podstawowe żywioły. A ten? Zbliżyłem się do znaku przedstawiającego drzewo. Dookoła niego było kilka podobnych. Las? Możliwe. Niedaleko chyba-lasu było coś w stylu gór. A pod nimi... Labirynt... To jakaś mapa! Odszedłem parę kroków w tył. Tak, to mapa terenów watahy. Ale skąd się tu wzięła? I co mogą oznaczać te symbole żywiołów? Nagle dostrzegłem coś jeszcze. Dwa inne symbole. Słońce i księżyc... Noc i dzień, światło i ciemność! Dwa kolejne żywioły. Znajdowały się zaraz nad pozostałą czwórką. Między nimi były jakieś linie. No jasne! To przedstawia dwa żywioły pierwotne oraz powstałe z nich cztery podstawowe, teraz rozumiem! Nagle wpadłem na szalony pomysł. Może gdybym użył swojej mocy coś by się stało i otworzyło się jakieś przejście, czy coś. Zacząłem kontrolować cienie. Znak księżyca na skale zaczął świecić. Mam nadzieję, że to zadziała. Moje oczekiwania się spełniły i niedaleko mnie otworzyło się jakieś przejście. Dopiero teraz zauważyłem, że na ścianie obok znajduje się sześć wgłębień. Po jednym na każdy żywioł ukazany na ścianie. Mam rację, obok każdych kamiennych drzwi znajdował się symbol danego żywiołu. Księżyc, tak samo jak na ścianie świecił się. Po chwili namysłu wszedłem do "swojego" przejścia. Byłem ciekaw co znajduje się w środku. I co jest za drzwiami innych żywiołów. Może prowadzą do tego samego miejsca? Nie wiem. Szedłem krótkim tunelem aż trafiłem do jakiejś komnaty. Rozejrzałem się. Jak narazie żadnych skarbów, same książki i zwoje. Myliłem się, nie było żadnego innego wejścia. Czyli każde drzwi prowadzą gdzieś indziej. Będę musiał zebrać grupę wilków z danymi żywiołami i przyjść tutaj z nimi. Może razem uda nam się rozwiązać zagadkę tego miejsca? Oby. Pomyślę nad tym później. Teraz mam do ogarnięcia ten pseudo-pokój. Podszedłem do pierwszej lepszej księgi leżącej na ziemi i otworzyłem na losowej stronie. Spojrzałem na tytuł.
"O smokach z Gór Szarych"
Smoki? Ciekawie. Wczytałem się w... To chyba można nazwać legendą, albo mitem. Nie znam się na tym.
"Smoki z Gór Szarych to bardzo agresywne stworzenia. Są ogromnymi ognioziejnymi gadami z równie wielkimi skrzydłami. Smoki są niezwykle inteligentne. Potrafią mówić i władać żywiołami, w szczególności ogniem i powietrzem. Pod żadnym pozorem nie atakować. Kiedy już cię znajdzie schowaj się i módl aby cię nie znalazł. Kiedy już cię odnajdzie - po tobie.
Główne środowisko życia: Góry Szare
Rozmiar: nieznany
Prędkość: nieznana
Wygląd: głównie czarne lub szare łuski, rzadziej inny kolor. Łeb z wieloma kolcami. Pysk uzbrojony w ostre kły, zdolne przegryźć niemal wszystko. Budowa ciała smukła. Duże skrzydła, długi ogon. Najczęściej poruszają się na czterech, silnie umięśnionych nogach, rzadziej na dwóch.
Słabe punkty: brak danych
Dieta: nieznana"
Tutaj tekst o smokach się kończył. Postanowiłem zabrać tę księgę ze sobą. Może mi się bardzo przydać. Ostrożnie wziąłem książkę w pysk i ruszyłem w drogę powrotną. Będę musiał tu wrócić, aby sprawdzić pozostałe księgi oraz zwoje. Ale to nie dziś. Może następnym razem przyjdę tu z kimś? Zobaczy się. Teraz czas do domu

KONIEC

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Od Spirita Cd Abby


- W tym jednym miejscu, w tej jednej, ogromnej krainie istnieje wszystko co zostało zapisane. Przykładowo takie smoki jak Smaug ze świata Hobbita. Chciałbym spotkać takiego smoka... - powiedziałem rozmarzony.
- Serio? Żeby nas pożarł? -spytała.
No dobra, tu mnie zagięła.
- No... To byłoby niezbyt ciekawe, ale pomyśl jakby było mieć smoka za towarzysza. Szybki transport, wierny przyjaciel, świetny wojownik po naszej stronie... - mógłbym tak gadać dalej, gdyby nie to, że coś przerwało moją wypowiedź.
Powietrze przeszył głośny ryk.
- Jak na życzenie - powiedziałem szczęśliwy.
- Nie gadaj, że teraz będziemy szukać tego smoka.
- Nie będziemy - powiedziałem i wskazałem w górę.
Nad nami przeleciał właśnie ogromny gad. Niezwykłe. Bestia wylądowała dość spory kawałek od nas. Chyba ma tam leże.
- Nie wiem jak ty, ale ja tam idę - powiedziałem.
- Ty chyba oszalałeś! - zawołała Abby.
- Taka okazja może się nigdy nie powtórzyć - odpowiedziałem spokojnie. - posłuchaj, zostań tutaj. Mi nic nie będzie.
I pobiegłem w kierunku smoka.
- Spirit! - zawołała za mną.
Spojrzałem na nią przepraszająco i pobiegłem dalej. Kiedy zbliżałem się do smoka zwolniłem i uspokoiłem oddech. Gad leżał na swoim legowisku i obserwował moje ruchy. Jest ogromny. Nie wyglądał jakby miał atakować. Chyba jest pokojowo nastawiony.
- Witaj - powiedziałem do niego.
Usłyszałem w głowie jego głos.
- Co cię do mnie sprowadza? - spytał.
- Zawsze chciałem poznać smoka - odpowiedziałem mu.
Moja rozmowa ze smokiem toczyła się jeszcze przez parę minut, kiedy podeszła do nas Abby.

<Abby?>