Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elizabeth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elizabeth. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 września 2017

Od Elizabeth Cd Jacka


  Spojrzałam na niego.
-Zaraz ci odpowiem, ale najpierw zmywajmy się stąd.
  I pobiegliśmy w stronę gęstego lasu.
-Dlaczego akurat tutaj!?- krzyknął Jack- Wszędzie tu są kłujące krzaki!
-Przestań marudzić- mruknęłam i poczekałam aż się uspokoi- Teraz odpowiem na pytanie, które wcześniej zadałeś. To nie był Golgoth tylko kreki pilnujące, by nikt go nie wydostał. Kreki są mięsożerne i bardzo niebezpieczne. Widziałam ich tylko 3, ale i tyle jest w stanie wybić wszystkich z łatwością. Jednak tego nie chcemy. Musimy je powstrzymać! Mam pewien plan, ale do tego ciebie potrzebuję. Jak na razie proszę cię tylko o to, byś znalazł wszystkie wilki z watahy i zaprowadził do podwodnych jaskiń. Tam będzie najbezpieczniej. Ja w tym czasie poszukam składników do mikstury, która powinna pomóc w walce z krekami. Jak się z tym uporasz to przyjdź do mojej jaskini. Wszystko jasne?


<Jack?>

niedziela, 24 września 2017

Od Elizabeth Cd Jacka


  Patrzyłam za basiorem, który lekko kuśtykając wyszedł z jaskini. Za nim od razu zerwała się Abby.
-Jack, to nie jest dobry pomysł!
-Oj przestań. Byłem w gorszych sytuacjach.
  Nagle wpadł mi do głowy szalony pomysł. Postanowiłam znów wrócić na polanę i otworzyć grotę. Żwawo wybiegłam z jaskini. Kiedy byłam na miejscu zobaczyłam resztki po wcześniejszej próbie otworzenia grobowca. Skupiłam się na najmniejszych szczegółach. Ostrożnie położyłam łapy i jednocześnie zaczęłam nucić starannie wypowiadając każde słowo. Przestrzeń wokół mnie wzburzył silny wiatr ja jednak nie przestawałam. Po chwili poczułam, że skała pod moimi przednimi łapami odsuwa się. Ze środka wydobyło się groźne warknięcie. To coś szło w moim kierunku!


<Jack?>

piątek, 14 lipca 2017

Od Elizabeth Cd Jacka


  Spojrzałam na basiora. Próbował się podnieść z ziemi, ale niezbyt mu to się udawało. W końcu jakoś ustał w miejscu, jednak nie na długo.
-Powinieneś odpoczywać- powiedziała Abby- Z twojej rany nadal sączy się krew.
-Ile byłem nieobecny?- zapytał, po czym posłusznie położył się z powrotem w jaskini.
- Może dobę. Coś koło tego- odparła wadera szykując następny bandaż, w którym umieściła liście lecznicze.
  Potem zapadła cisza. W sumie ja tylko obserwowałam ich dwójkę. Patrzyłam jak Abby zdejmowała stary bandaż, który był cały we krwi. Ale rana wyglądała odrobinę lepiej niż poprzednim razem, ale ciemnoczerwony płyn nadal się z niej sączył. Obserwowałam jak wadera nakłada świeży opatrunek, który już po chwili zaczął nasiąkać się krwią. Co miałam zrobić? W końcu to przeze mnie cierpiał. To przeze mnie jest w takim stanie. Ja mu to zrobiłam.


<Jack? Abby?> 

środa, 12 lipca 2017

Od Elizabeth Cd Jacka


 Nie odpowiedziałam nic na jego pytanie. Podeszłam pod same drzwi. Zanim zaczęłam odwróciłam się w stronę Jacka.
-Radzę ci się odsunąć, a najlepiej gdybyś już poszedł. Nie chcę nikomu zrobić krzywdy- powiedziałam i odwróciłam się z powrotem w stronę drzwi.
  Miałam nadzieję, że basior odszedł, chociaż odrobinę, bo to, co zaraz się zacznie dziać będzie naprawdę niebezpieczne. Położyłam obie łapy na skale i zaczęłam nucić.
-кроў адкрывае вароты дзверы. Дазваляць калечыць хтосьці, калі пранікае ўнутр як па туман!
  Nucąc je zaczęło się dopiero dziać. Nagle zaczęło wiać. Z każdą chwilą coraz mocniej. Moje oczy zmieniły kolor na czarny, tak jakby ich nie było. Po minucie wszystko ustało. Sprawiło to to, że wzniosłam się nieco w powietrze i dość boleśnie upadłam na plecy. Podnosząc się zauważyłam Jacka. Ugh, miał się oddalić. Na jego widok coś zakuło mnie w serce. Na prawej przedniej łapie była dość głęboka cięta rana.
-Przepraszam- szepnęłam, a moje oczy się zaszkliły.
-To ja przepraszam, w końcu to ja ciebie nie posłuchałem- rzekł z trudem łapiąc oddech- Chociaż brama się otworzyła- uśmiechnął się lekko.
-Sprowadzę pomoc- odparłam i pobiegłam do Abby. Powinna pomóc. W końcu jest zielarką.
  Zastałam ją, jak się wcześniej spodziewałam, w jaskini. Siedziała razem z bratem i jadła obiad.
-Abby?- zaczęłam.
  Ona odwróciła się w moją stronę i uśmiechnęła.
-O hej, Eliza. Co cię do nas sprowadza?- zapytała.
-Mam poważny problem- rzekłam- Porozmawiamy na osobności?
-Dobrze- powiedziała niepewnie i wyszła z jaskini, a ja szłam za nią.
-No więc?
   Opowiedziałam jej wszystko szybko i treściwie. Ona patrzyła na mnie z powątpieniem, ale poszła do jaskini i wzięła jakąś torbę.
-Lepiej działać szybko- rzekła- Prowadź!


<Jack? Abby?>

piątek, 7 lipca 2017

Od Elizabeth Cd Jacka


-To chodźmy w kierunku polany Golgotha- rzekłam
- Co cię tam tak ciągnie?- zapytał
  Nie odpowiedziałam na to pytanie.
-W którą to stronę?
- Na wschód- odparł
-No więc, w drogę.
   I ruszyłam we wskazaną mi stronę. Mało mnie interesowało, czy Jack idzie za mną, czy też zostanie. Jedyne, czego chciałam obecnie to odkryć tajemnice tamtego miejsca. Wiem, że tam spoczywa Stary Bóg Zimy o imieniu Golgoth, który jest w stanie uśpienia i kiedy się obudzi to sprowadzi na Ziemię następną epokę lodowcową. Ale miałam przeczucie, że jest tam coś więcej. Coś, czego jeszcze nikt na tym świecie nie odkrył. Coś, co czeka aż ktoś je przygarnie pod swoje skrzydło. Coś, co jeszcze się nie urodziło.


<Jack?>

czwartek, 29 czerwca 2017

Od Elizabeth Cd Jack'a


 Przewróciłam oczami.
-Powiedzmy, że tak- mruknęłam.
   Staliśmy tak przez chwilę w ciszy. Nagle zaczęły mi wracać wspomnienia.
-Byliśmy nad jakąś zatoką, prawda?- zapytałam widząc przelotne urywki tego, co się tam stało.
- Dokładniej to nad Zatoką Księżycową- odparł.
- Wtedy zemdlałam. Uleciały ze mnie wszystkie siły. Krótko mówiąc- mogłam umrzeć- analizowałam dalej. Bardziej mówiłam do siebie niż do Jack’a
-Zaraz. Dlaczego mogłaś umrzeć?- zapytał
-Ta zatoka miała swoją moc. Ta magia była przeciwna mojej, przez co zaczęła ze mnie wysysać moce. Nadal czuję się słabo, ale na szczęście jestem cała i żyję. Bo przecież to jest najważniejsze, prawda?- opowiedziałam krótko i zwięźle patrząc na basiora.

<Jack?>

środa, 28 czerwca 2017

Od Elizabeth Cd Jack'a


  Ocknęłam się tuż przed wieczorem. Wstałam ostrożnie i rozejrzałam się wokół. Byliśmy koło jakichś gór. Nie za bardzo jeszcze ogarniałam co się stało.
-Jak się czujesz?- zapytał jakiś męski głos.
  Odruchowo ustawiłam się w pozycji obronnej i warczałam na postać stojącą przede mną. Jego twarz wydawała mi się znajoma. Jednak nie mogłam sobie przypomnieć kto to taki.
-Eliza, to ja Jack- powiedział basior.
  Zrobiłam się jeszcze bardziej czujna. Skąd do cholery znał moje imię? Co się stało? Gdzie ja w ogóle jestem? Podeszłam bliżej, by go odstraszyć. Nadal szczerzyłam do niego kły. On odruchowo się cofnął. Jednak po chwili przybliżył się niebezpiecznie blisko.


<Jack?>

niedziela, 25 czerwca 2017

Od Elizabeth Cd Jack'a


 Po pewnym czasie dotarliśmy nad zatokę.
-Czujesz to?- zapytałam
-Co?
- No tą emanującą energię- rzekłam i patrzyłam się przez ten czas w zatokę.
-O czym ty gadasz?
  Przewróciłam oczami i podeszłam bliżej zatoki Księżycowej.
-Nie ważne- mruknęłam.
  Z tego miejsca też docierała do mnie magia. Ale inna niż przy grobowcu. Bardziej taka.. świetlna. Jej sposób emitowania była całkowicie inna niż tam. Nagle zaczęłam tracić siły. No tak! Przecież moim żywiołem jest mrok, a światło jest jego przeciwieństwem. Czyli to źródło może mnie porządnie osłabić. Znalazłam się w dość nieciekawej sytuacji. Jack nie wie kompletnie o co chodzi, nie wie jaki mam żywioł ani nic. W jego oczach pewnie po prostu zaraz zemdleje. A to miejsce może nawet doprowadzić do mojej śmierci. Tego akurat jestem pewna. Zaczęłam się robić coraz bledsza. Najszybciej jak umiałam szłam jak najdalej od zatoki.
-Zabierz mnie stąd- powiedziałam cicho przed tym jak zemdlałam.. albo umarłam?



<Jack?>

niedziela, 18 czerwca 2017

Od Elizabeth Cd Jack'a

-A skąd mam wiedzieć co tu jest?- odpowiedziałam pytaniem
- No to wybieraj między..  Polanami Gladden a Zatoką Księżycową.
- Ale mi duży wybór- mruknęłam pod nosem.
-Co wybierasz?- rzekł, puszczając mimo uszu moją kąśliwą uwagę.
-Oczywiście, że Zatokę Księżycową- prychnęłam- Brzmi o wiele ciekawiej niż jakieś głupie  polany.
-A jakoś Polana Golgotha cię niezmiernie zaciekawiła.
-To to była jakaś polana?- zapytałam lekko zdziwiona.
-Tak- powiedział i zaczął się śmiać ze swego zwycięstwa słownego.
   Ja natomiast tylko przewróciłam oczyma i mruknęłam coś niezrozumiałego pod nosem.
-Ruszamy w końcu? Nie mamy całego dnia..- rzucam nagle.
-Racja, nie mamy całego dnia. Mamy wiele tygodni- odpowiada Jack i znowu zaczyna się śmiać..


<Jack?>

sobota, 17 czerwca 2017

Od Elizabeth Cd Jack'a

  Ruszyłam za Jackiem.  Okazało się, że poszłam w ogóle w przeciwną stronę niż jest jaskinia alf. No cóż. Zdarza się, a zwłaszcza mnie. Ale na swoje usprawiedliwienie mam to, że jestem tu od niedawna. Ugh ten grobowiec.. Ciągle czuję jego moc. Muszę tam wrócić. Nie wiem do końca dlaczego mnie tam aż tak ciągnie, ale nic nie poradzę. Po jakiś dwudziestu minutach jesteśmy na miejscu.
-Jaskinia jak każda inna- myślę na głos.
-W sumie.. racja. Tylko, że tutaj mieszkają alfy, więc jest w pewnym sensie różniąca się.
-Mhm- potwierdzam i podchodzę bliżej.
-Witam. Czy ktoś tu jest?- mówię szybko.
-Hej. Jesteś Eliza, tak?- pyta starsza wadera, która najwyraźniej jest samicą alfa.
-Bardzo prawdopodobne..


<Jack?>

środa, 14 czerwca 2017

Od Elizabeth

  Po kłótni z rodzicami tak się wkurzyłam, że ich spaliłam. Przez co wywalili mnie z watahy. Ale tak serio to nie zrobiłam tego specjalnie. Chciałam ich tylko silnie poparzyć, ale nie od razu zabić. Ale cóż. Umarli na miejscu. Nie płakałam. Nie kochałam ich. Nigdy. Cały czas ograniczali mnie do małej jaskini nie dając poznawać świata. A ja tego pragnęłam. Chcieli mnie chronić przed mrokiem. Ale co ja poradzę, że taki objawił się mój żywioł. Na szczęście już jestem wolna i mogę odkrywać tajniki mej mocy. I nikt mnie już nie powstrzyma. Jednak najpierw powinnam znaleźć miejsce gdzie będę mogła spokojnie żyć.

~~

  Jak na me życzenie, po dwóch życzeniach znalazłam się na terenie watahy. Skąd to wiem? Bo spotkałam jakiegoś wilka, który strzegł jej terenów. Zgodził się mnie wpuścić, ale zanim cokolwiek zrobię mam iść do alf. Niestety nie dostałam żadnych wskazówek gdzie owe wilki się znajdują. No cóż. Trzeba w takich sytuacjach prowadzić się instynktem. Ruszyłam w stronę jakiejś dziwnej polany. Dlaczego dziwnej? Gdyż nie była jak każda inna. Była skuta.. lodem. Ale nie tylko to ją wyróżniało. Znajduje się tutaj jakaś nienaturalna górka, która dosyć mocno emanuje czarną magią. Od razu zapominam o swoim dotychczasowym celu drogi. Szybko pomknęłam w stronę wzgórza. Czułam coraz więcej mrocznej esencji. Ciągnęła mnie jak metal do magnesu. Nagle zaczęłam słyszeć głosy. Śnieg… Wszędzie lód.. Nowa epoka.. Wszystko należy do mnie! Głos brzmiał bardzo potężnie. Nie wiedziałam skąd pochodził ani nic. Nagle ktoś wstrząsnął mym ramieniem.


<ktoś?>