piątek, 30 czerwca 2017

Od Jack'a Cd Elizabeth


- No prawda - powiedziałem. - nie mam pojęcia co bym zrobił z trupem - zaśmiałem się.
- Ha ha, bardzo śmieszne - rzuciła przewracając oczami.
- Zaleciało sarkazmem. Serio, aż tu go czuję
Eliza ponownie przewróciła oczami. Ciekawe, czy ona wogóle się czasem śmieje. Heh, mam zadanie do wykonania. Muszę ją jakoś rozśmieszyć. Tylko ciekawe jak.. Moje rozmyślania przerwał nikt inny jak Eliza.
- Dobra, nieważne. Idziemy gdzieś, albo cokolwiek? - spytała.
- Co? - zawiesiłem się na chwilę. - a dobra, już, wróciłem na ziemi. Możemy gdzieś iść.
Wilczyca spojrzała na mnie jak na głupka.
- No co? Po prostu się zwiesiłem - powiedziałem w swojej obronie. - okej, skoro mamy gdzieś iść... A nie, czekaj... Nieważne, wybierz jakiś kierunek - powiedziałem.

<Eliza?>

czwartek, 29 czerwca 2017

Od Spirita Cd Abby


- Czy oprócz was żyły tu jeszcze inne stworzenia? - spytałem.
- Oczywiście. Wiele z nich żyje nadal. Dużo informacji o nich znajdziecie w księgach - odpowiedział.
- Księgach? Jakich księgach? - pytała Abby.
- Ah, pewnie nie wiecie o co mi chodzi - zaśmiał się. - dzięki innym stworzeniom wiem, że pod pewnymi górami znajduje się labirynt. Mówiły, że na końcu jednego z korytarzy znajduje się komnata, z której wychodzi sześć wejść do różnych pomieszczeń. W jednym z nich jest mnóstwo ksiąg. Niestety nie wiem jak dostać się do tej komnaty - wyjaśnił.
Czyżby mówił o tej komnacie, w której kiedyś byłem? Chyba tak. Przynajmniej tak myślę.
- Cóż, my już będziemy iść - powiedziałem. - dziękujemy za informacje
- Żegnajcie, przyjdźcie jeszcze kiedyś - odpowiedział.
Wyszliśmy z lasu.
- Chyba wiem o jakiej komnacie mówił - powiedziałem po chwili.

<Abby?>

Od Jack'a "Przyjaźń wilka z człowiekiem"

Kiedy wstałem rano wpadłem na zupełnie spontaniczny pomysł. Ostatnio zwiedzałem tereny mieszczące się w granicach watahy, a moim pomysłem było to, że wyjdę poza granice i pozwiedzam tam. Jak pomyślałem tak zrobiłem i kiedy tylko zjadłem śniadanie skierowałem się na północ, ku granicy najbliższej mojemu aktualnemu miejscu zamieszkania. Moja jaskinia znajdowała się u stóp góry od strony południowej, więc zwykle musiałem obchodzić ją dookoła lub wspinać się, a potem zchodzić. Tym razem tą część miałem już za sobą, bo jak mówiłem szedłem wcześniej na śniadanie. Zjadłem jelenia w lesie będącym nieopodal granicy, więc miałem trochę bliżej niż ze swojej jaskini. Z tego lasu, a dokładniej z tego miejsca w lesie, w którym aktualnie jestem miałem około piętnaście minut do granicy, a ze swojej jaskini ponad godzinę. Po jakimś czasie dotarłem wkońcu do granicy terenów watahy. Tam las ciągnął się dalej, jednak był bardziej rzadki. Ruszyłem przed siebie. Kiedy tak szedłem dotarłem wreszcie do końca lasu. Gdy Już miałem z niego wychodzić zobaczyłem leżącego na ziemi młodego człowieka, którego atakował dzik. Sam nie wiem dlaczego, ale postanowiłem odpędzić zwierzę i ratować tego... Jak to mówią ludzie? Nastolatek? Chyba tak. Więc postanowiłem ratować nastolatka. Podbiegłem bliżej, wyszczerzyłem kły i zacząłem warczeć na dzika. Świniak zostawił człowieka i ruszył w moją stronę. Nadal miałem uraz do dzików i nadal nie wiedziałem jak takiego zabić. Postanowiłem więc załatwić go podstępem. Stanąłem przed drzewem i czekałem aż dzik zaatakuje. Ten ruszył w moją stronę. Kiedy był dostatecznie blisko drzewa aby nie zdążyć Wyhamować ani skręcić odskoczyłem a zwierz uderzył z pełnym impetem w drzewo. Uderzył tak mocno, że nie przeżył. Po tym wszystkim podszedłem do człowieka. Chłopak zdążył podnieść się do siadu. Bał się mnie. Widziałem to w jego oczach. Podszedłem jeszcze kawałek bliżej i usiadłem przed nim. Chłopak powoli wyciągnął rękę w moim kierunku. Dałem mu się pogłaskać. W sumie spodobała mi się ta pieszczota.
- Heh... Dzięki za ratunek kolego - powiedział.
W odpowiedzi polizałem jego rękę. Chłopak zaśmiał się i wstał. Obserwowałem go.
- Co ty na to, aby pójść ze mną? - spytał.
W sumie... Co mi szkodzi? Wstałem i poszedłem za chłopakiem. Po jakimś czasie trafiliśmy do osady ludzi. Dwaj z nich chcieli mnie zaatakować przy wejściu.
- Spokojnie, on jest ze mną - młody stanął w mojej obronie.
Tamta dwójka mruknęła coś, jednak nas wpuścili.
~~~~~~~~
Zostałem w osadzie ludzi kilka dni. Dowiedziałem się, że chłopak ma na imię Dan i ma siedemnaście lat ludzkich. Niestety musiałem iść, wataha pewnie się o mnie martwi. Wyszedłem przed dom Dana. Chłopak siedział przy lesie, oparty o jedno z drzew. Podszedłem do niego.
- Cześć psiaku - przywitał się i pogłaskał mnie.
Polizałem jego rękę i spojrzałem na las za nim. Dan również tam spojrzał. Potem jego wzrok znów skierował się na mnie.
- Rozumiem - powiedział smutno. - musisz wracać do swoich. No idź - uśmiechnął się do mnie. - ale wpadnij jeszcze kiedyś.
Znów polizałem jego rękę.
- Rozumiem, że to znaczyło tak - zaśmiał się.
Oczywiście, że wrócę - chciałem mu odpowiedzieć.
Chwilę po tym odbiegłem w las biegnąc slalomem między drzewami. Z tego, co się orientuję nie było mnie około trzech dni. Wypadałoby wpaść do domu.. Starego, dobrego domu.

CDN


Gratulacje Jack! Ukończyłeś okres próbny! Na teście miałeś 100%. Brawo! Życzę dużo weny oraz pomysłów.

Od Nicole Cd Diego


   Nadal nie rozumiałam o co im chodzi. Przepraszam. Doskonale wiedziałam o co chodzi, ale przecież to było niechcący. Żadne z nas tego nie zamierzało ani nic. A moje rodzeństwo oczywiście bawiło się w najlepsze. Przewróciłam oczyma i ruszyłam w stronę domu. Nie mam ochoty teraz z nikim rozmawiać, no chyba, że z mamą lub tatą.
~~

Moje rodzeństwo nie ruszyło za mną do domu. Zostało wraz z Fabianem na łące. I w taki właśnie sposób siedziałam w jaskini czekając na któregoś z mych rodziców. Starałam się czymś zająć, by nie czuć nudy podczas oczekiwania. Jednak nic nie działało. Nagle próg jaskini przekroczył mój ojciec.


<Wind?>

Od Elizabeth Cd Jack'a


 Przewróciłam oczami.
-Powiedzmy, że tak- mruknęłam.
   Staliśmy tak przez chwilę w ciszy. Nagle zaczęły mi wracać wspomnienia.
-Byliśmy nad jakąś zatoką, prawda?- zapytałam widząc przelotne urywki tego, co się tam stało.
- Dokładniej to nad Zatoką Księżycową- odparł.
- Wtedy zemdlałam. Uleciały ze mnie wszystkie siły. Krótko mówiąc- mogłam umrzeć- analizowałam dalej. Bardziej mówiłam do siebie niż do Jack’a
-Zaraz. Dlaczego mogłaś umrzeć?- zapytał
-Ta zatoka miała swoją moc. Ta magia była przeciwna mojej, przez co zaczęła ze mnie wysysać moce. Nadal czuję się słabo, ale na szczęście jestem cała i żyję. Bo przecież to jest najważniejsze, prawda?- opowiedziałam krótko i zwięźle patrząc na basiora.

<Jack?>

Od Yin i Yanga "Tajemnice Skał - część pierwsza"

/Perspektywa Yin/
Dzisiejszy dzień był inny niż wszystkie. Niby zaczynał się tak jak każdy, jednak coś było inaczej. Miałam wrażenie, że coś się wydarzy. Nie wiedziałam jednak co. Dziś odpuściliśmy sobie patrole. Sprawdzaliśmy tereny codziennie, a i tak nic się nie działo. No, może poza kilkoma ludzkimi dzieciakami, ale te uciekały na nasz widok. A jeden dzień wolnego nikomu nie zaszkodzi, nie? Dziś razem z bratem wyszliśmy za granice watahy, od strony wschodu.
/Perspektywa Yanga/
Razem z Yin wyszliśmy poza tereny watahy. Niby możemy trafić na ludzi, ale nie baliśmy się. W końcu większość z nich i tak przed nami ucieka.
- Tak właściwie to dokąd idziemy? - spytałem.
- Nie wiem - odpowiedziała mi Yin.
Między nami ponownie zapanowała cisza. Szliśmy tak dalej, kiedy podłoże zaczęło się zmieniać. Teraz było bardziej skaliste, jednak nigdzie nie było gór. Niedaleko przed nami znajdowało się mnóstwo kamieni różnych rozmiarów. Kiedy podeszlismy bliżej zauważyłem, że każdy z nich miał ściany całkowicie gładkie.
- Czyżby robota człowieka? - spytałem sam siebie.
- Raczej nie - powiedziała Yin. - dookoła nie ma żadnych śladów ludzi. Chyba, że zrobili to dawno temu, a czas zdążył zakryć wszystkie ich ślady.
Yin wskoczyła na jeden z niższych kamieni, a z niego przeskoczyła na wyższy.
- Chodź, musisz to zobaczyć! - powiedziała przeskakując na inny kamień abym mógł wejść.
Spróbowałem wskoczyć na kamienie. W przeciwieństwie do siostry nie poszło mi to tak gładko, ale w końcu się udało. To, co zobaczyłem, kiedy wskoczyłem na wyższy kamień tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że to robota człowieka.

CDN

Od Azuri "Przyjaźń wilka z człowiekiem"

Dzisiejszy poranek był bardzo piękny. Postanowiłam wyjść na spacer. Włóczyłam się tak sama po lesie, lecz nagle piorun uderzył w drzewo i zaczął padać deszcz, a nie pamiętałam w którą stronę jest dom. Cała mokra szukałam schronienia. Czy kiedyś je znajdę? Nie wiem. W chwili w której zobaczyłam jaskinie, jakiś człowiek złapał mnie za ogon i włożył do klatki. Byłam wystraszona, że zrobi mi to samo co kiedyś. Gdy się zatrzymał, byłam w jakimś zamkniętym pomieszczeniu, prawdopodobnie domu ludzi. Czy oni chcą zrobić ze mną to co z Nanją? Usłyszałam głos.
-Przyniosłem wilczątko
Czy on chce mnie skrzywdzić? Wtedy podeszły jakieś dzieci.
-Wow, to prawdziwy wilk! -krzyknęły
Chłopak otworzył drzwiczki klatki, w której siedziałam. On włożył do ręki klatkę,
a ja polizałam go. Podniósł mnie i położył, jak oni na to mówią? Podłogę? Wtedy mniej bałam się tej rodziny. Gdy tylko deszcz przestał padać, wypuścili mnie z domu. Obiecałam sobie ze nadal będę tu przychodzić.


The End

Gratuluję Ci. Skończyłaś okres próbny. Na teście miałaś 81%. Brawo! Dużo weny i pomysłów życzę!
~~alfa Ruki

Od Jack'a Cd Elizabeth


- Dobra, rozumiem - zacząłem - dopiero co się ocknęłaś i nie ogarniasz rzeczywistości, ale weź już skończ, ok?
Eliza nadal trzymała pozycję obronną.
- Jak wolisz - powiedziałem.
Odszedłem kawałek i wszedłem na skałę. Stworzyłem w łapie kulkę z wody i ochlapałem nią wilczycę.
- Lepiej? - spytałem z głupkowatym uśmieszkiem.
Wilczyca otrzepała się. Uspokoiła się trochę, chyba.
- Nadal nie wiem kim jesteś - powiedziała po jakimś czasie.
- Mówiłem, jestem Jack - odpowiedziałem.
- Tyle to wiem.
- No to co się głupio pytasz? - zaśmiałem się.
- Bo znam tylko twoje imię. Nic innego nie wiem - odpowiedziała.
- Tyle samo wiem o tobie. Choć i tego nie jestem pewien. W sumie to chyba jesteśmy kwita, nie? - ponownie się zaśmiałem.

<Eliza?>

środa, 28 czerwca 2017

Od Elizabeth Cd Jack'a


  Ocknęłam się tuż przed wieczorem. Wstałam ostrożnie i rozejrzałam się wokół. Byliśmy koło jakichś gór. Nie za bardzo jeszcze ogarniałam co się stało.
-Jak się czujesz?- zapytał jakiś męski głos.
  Odruchowo ustawiłam się w pozycji obronnej i warczałam na postać stojącą przede mną. Jego twarz wydawała mi się znajoma. Jednak nie mogłam sobie przypomnieć kto to taki.
-Eliza, to ja Jack- powiedział basior.
  Zrobiłam się jeszcze bardziej czujna. Skąd do cholery znał moje imię? Co się stało? Gdzie ja w ogóle jestem? Podeszłam bliżej, by go odstraszyć. Nadal szczerzyłam do niego kły. On odruchowo się cofnął. Jednak po chwili przybliżył się niebezpiecznie blisko.


<Jack?>

Od Fabiana "Przyjaźń wilka z człowiekiem"

   Tego dnia postanowiłem wybrać się z przyjaciółmi nad jezioro. Była taka piękna pogoda, a woda z pewnością ochłodziłaby nagrzane ciało. Przeszedłem się po jaskiniach znajomych, jednak albo nikogo nie było w środku, albo mieli inne plany. Westchnąłem zrezygnowany.
-Cóż, będę musiał jechać sam- mruknąłem pod nosem.
~~
  Po jakiejś godzinie znajdowałem się na miejscu. O dziwo nie było tam nikogo. Eh, może to dlatego, że to miejsce jest położone blisko ludzkich rezydencji.. Ale mi to nie przeszkadzało. Wątpię, by odróżnili mnie od psów, czyli udomowionych wilków. Chociaż, moim zdaniem, nie są one do nas w ogóle podobne..
~~

Leżałem sobie na plaży. Zmęczyły mnie już wodne kąpiele. Przynajmniej na razie. Nagle usłyszałem tupanie. Z każdą chwilą dźwięk narastał, aż w końcu zza drzew pojawił się mały chłopiec. Twarz miał bladą i całą we łzach. W rączkach trzymał pluszowego misia. W jego oczach wyraźnie widziałem strach oraz zagubienie. Maluch usiadł na jednym z kamieni koło wody i zaczął pochlipywać. Aż sam na ten widok miałem łzy w oczach. Jednak otrząsnąłem się i podszedłem do chłopca. Gdy mnie zobaczył podskoczył w miejscu i przytulił do piersi swoją maskotkę. Ruszyłem znów w jego stronę. Dziecko siedziało nieruchomo i patrzyło się na mój każdy kolejny krok. Ja natomiast, polizałem jego dłoń w geście typu „Nic ci nie zrobię”. Maluch odważył się mnie pogłaskać, a moje ciało ugięło się pod ciepłem tych pieszczot. Chłopiec coraz bardziej uspokajał się w moim towarzystwie. To mnie nawet cieszyło. Tak chyba zaczyna się tworzyć przyjaźnie, czyż nie?

CDN


  Fabian, świetny wynik na teście! Masz 100%, czyli wiesz co to oznacza! Przeszedłeś okres próbny! Gratuluję Ci! Jesteś już oficjalnym członkiem watahy! Trzymaj tak dalej. I ogólnie, życzę ci dużo pomysłów i weny.
~~alfa Ruki

Od Abby Cd Spirita


Zajęliśmy pozycje obronne. W końcu nie wiadomo, czego można się po nich spodziewać.
-Z jakiej racji naruszacie mój spokój?- zapytał ostrym tonem Ent.
-Chcielibyśmy się dowiedzieć jak wyglądał świat wcześniej- rzekł Spirit
   Drzewo patrzyło na nas rozmyślając nad czymś. Następnie parsknęło śmiechem.
-Zbyt wiele wam nie przekażę. Ja żyję tylko cztery tysiące lat.
-W porównaniu do nas to i tak o jakieś trzy tysiące dziewięćset siedemdziesiąt dziewięć lat więcej- mruknęłam
-Co mówisz mały?
-Eee, moim zdaniem, cztery tysiące lat to i tak dużo- powiedziałam szybko.
- Niektórzy żyją po kilka milion lat na tym świecie- odparł.- Zaczęło się od tego, że ożywił nas pewien bóg na prośbę jakiegoś innego stworzenia. Wcześniej było nas o wiele więcej. Tylko część moich braci zdążyła już zdrzewieć na stałe. Teraz zostało nas, hmm, niech pomyślę.. Z tuzin? Coś koło tego.
- Wszystko było takie same jak teraz?- zapytałam
-Nie do końca. Kiedyś, w tym miejscu, gdzie teraz stoimy była górka. Było na niej można spotkać najstarszego z nas wszystkich. Jednak zdrzewiał jakieś tysiąc lat temu. Ale żył niesamowicie długo! Poza tym to chyba nic się nie zmieniło. Przynajmniej na moje oko. Ugh, no może to, że już nie chodzimy tak często po tym lesie jak wcześniej. Macie jeszcze jakieś pytania?

<Spirit?>

Od Diego Cd Fabiana


Spojrzałem na Leo i Lily. Oni również spojrzeli na mnie. Potem całą trójką spojrzeliśmy na Nicole i Fabiana po czym wybuchnęliśmy śmiechem.
- No co? O co wam chodzi? - spytał Fabian.
- No właśnie. Powiedzcie - dorzuciła Nicki.
Leo i Lily w miarę się ogarnęli, jednak ja śmiałem się dalej. No po prostu nie mogłem przestać. W końcu Lil trzepnęła mnie łapą.
- Ał! Za co to? - spytałem z wyrzutem.
- Dobrze wiesz za co - odpowiedziała.
- Nie, nie wiem - rzuciłem.
- Czy teraz powiecie nam o co chodzi? - wtrąciła się Nicole.
- Hmm... Niech pomyślę... Nie - odpowiedział jej Leo z głupkowatym uśmieszkiem.
Znowu zacząłem się śmiać, jednak tym razem uniknąłem ciosu Lily. Wbrew pozorom dość mocno bije.

<Lily? Leo? Nicole? Fabian?>

Od Azuri Cd Fabiana


Gdy Fabian mi to wszystko powiedział, ja się odwróciłam i poszłam. Dlaczego? Bo nie znam tej zabawy... Nie lubię młodych alf... Znaczy w pewnym sensie ich nie lubię. Po prostu wstydzę się podejść do nich. Poszłam pouczyć się polowania. Zobaczyłam zająca. Skradałam się, byłam już bardzo blisko. Wyskoczyłam z krzaka, w którym wcześniej się przyczaiłam, i... Się nie udało. Zając uciekł, a ja złapałam tylko siniaki i rany. Byłam strasznie głodna, wróciłam do jaskini. W środku były wszystkie młode alfy i Fabian. Nie wiem, czego oni tu szukali, ale gdy tylko ich zobaczyłam wyszłam z jaskini.
~~~
Wlokłam się tak po lesie, przez kilka godzin. Czy dziś tam jeszcze wrócę? Nie wiem. Po jakiejś chwili zobaczyłam wszystkich znów bawiących się w tą samą zabawę. Nie podchodziłam do nich, ale nagle złamałam gałąź i wszyscy mnie usłyszeli.


<Fabian? Nicole? Leo? Lily? Diego?>

Od Azuri Cd Abby

-Dam sobie radę –rzekłam.
Abby tylko spojrzała się na mnie i sobie poszła. Leżałam i leżałam, nie mogłam zasnąć. Po tym, co się stało... Nigdy już nie zapomnę mamy... Wyszłam z jaskini. Znów, jak to ja, poszłam na przechadzkę po lesie.
~~~
Gdy wróciłam, nikogo nie było. Leżał tylko list. Otworzyłam go. Napisane było tam:
Azuri, jeżeli to czytasz zrozum, że nie możesz chodzić do lasu.
Jesteśmy ze szczeniakami na..
Dalej tekst był zamazany. Musiała kapać na to woda. Gdzie oni mogą być? Nie wiem, ale poszłam ich poszukać.
~~~
Byłam wszędzie, przy stawie w lesie, ale nigdzie ich nie było.
Wróciłam do jaskini, położyłam się zmachana i zasnęłam.
Nie wiem jak długo spałam, ale gdy się obudziłam nade mną stała Abby.


<Abby?>

wtorek, 27 czerwca 2017

Od Jack'a Cd Elizabeth


Nie mam pojęcia dlaczego, ale Eliza zemdlała. Na chwilę przed tym powiedziała, żebym ją stąd zabrał. Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, jednak pchany instynktem postanowiłem wziąć ją na grzbiet i zabrać w inne miejsce. Jak pomyślałem tak zrobiłem i z wilczycą na plecach odszedłem szybkim krokiem jak najdalej od zatoki Księżycowej. Zatrzymałem się dopiero u stóp gór Błękitnych. Tam zdjąłem waderę z pleców i położyłem w cieniu. Sam nie wiem dlaczego, ale wspiąłem się na skały i zacząłem obserwować teren z wyższego miejsca. Widziałem teraz o wiele więcej. Mogłem wejść jeszcze wyżej, jednak zwyczajnie mi się nie chciało. Po jakimś czasie zszedłem ze skał. Zauważyłem, że wadera zaczyna się budzić.

<Eliza?>