sobota, 6 stycznia 2018

Od Spirita Cd Abby


Zamyśliłem się na chwilę. Właściwie załatwić zaproszenia chyba łatwiej niż te wszystkie dekoracje. W sumie chyba prościej będzie kiedy zaproszę wszystkich osobiście. Nie trzeba będzie się bawić z jakimś oficjalnym wyglądem tego zaproszenia.
- I co? - spytała Abby.
- Ja się może zajmę tymi zaproszeniami - odpowiedziałem. - To ja idę wszystkich zaprosić. Widzimy się później! - przytuliłem ją na pożegnanie i pobiegłem zapraszać inne wilki.

~~~~~~~~~

Na początek przebiegłem się po jaskiniach wilków, a jeśli ktoś był w środku, zapraszałem go. Tym sposobem zostały mi tylko trzy wilki. A dokładniej Bucky, Xena i młody Alex. I o tyle o ile mniej więcej wiedziałem, gdzie znaleźć tego pierwszego, tak nie wiedziałem gdzie może być pozostała dwójka.

~~~~~~~~~

Po dość długich poszukiwaniach znalazłem i zaprosiłem wszystkie wilki. Po tym wybrałem się do Abby, żeby zobaczyć co u niej.

<Abby?>

Od Bucky'ego Cd Ruki

Kiedy tylko Ruki odbiegła odciągnąłem Spirita zdala od ludzi.
- Trzymaj się stary, alfa chyba pobiegła po wsparcie - rzuciłem, pomagając mu się położyć.
- Nic mi nie będzie, nie z takich rzeczy wychodziłem cało - odpowiedział z trudem.
- Wracam do walki. Nawet nie próbuj mi tu umierać - dodałem, chcąc rozładować napiętą atmosferę.
- O mnie się nie martw chłopie. Lepiej uważaj żeby i ciebie nie trafili - powiedział i położył łeb na ziemi, zamykając oczy.
Wróciłem na pole bitwy, rzucając do Spirita szybkie "trzymaj się" i ponownie zacząłem zamrażać ludzi. Większość kul, które leciały w moją stronę odbijałem metalową łapą. W pewnej chwili zobaczyłem, że na pole bitwy powróciła Ruki razem z Abby.
<Abby? Ruki? Spirit? Ktoś?>

Od Ruki Cd Spirita "Pomoc medyczna"

Co rusz ktoś ginął, niektórzy byli już w tak ciężkim stanie, że nie mogli walczyć. Nagle Spirit, jeden z lepszych moich ludzi dostał kulą. Na szczęście nie trafiła w serce- co ja bym zrobiła z rozpaczającą Abby.. Chwila. No tak, Abby. Przecież ona jest zielarzem i potrafiłaby pomóc rannym towarzyszom. Hmm, tylko jak ją tu przyzwać bez robienia dużego zamieszania... Dobra, mniejsza o to. Tutaj liczą się życia naszych kolegów i koleżanek. Po prostu po nią pobiegnę. Za nim jeszcze to zrobiłam to zawołałam do reszty:
- Chrońcie Spirita, ja biegnę po Abby.
Na moje szczęście, Abby była w swojej jaskini razem z Fabianem. Stanęłam zdyszana na progu jej domu. Ona odwróciła się w moją stronę.
-Co się stało?- powiedziała zmartwiona.
-Potrzebujemy pomocy medycznej. Zaatakowali nas ludzie. Już parę wilków zginęło, a ja ze swoimi podstawami medycznymi w niektórych przypadkach nie umiem zaradzić, poza tym rannych jest coraz więcej i nie wyrabiam. Abby, potrzebujemy twojej pomocy!
  Wzrok wadery momentalnie się zmienił, wzięła jakąś torbę i zawiesiła sobie na szyi.
-Nie ma co zwlekać. Prowadź!

<Spirit? Abby? Ktoś?>

czwartek, 4 stycznia 2018

Od Spirita Cd Ruki "Wojna trwa"

Wojna. Niezbyt przyjemny sposób na spędzanie wolnego czasu. Jednak my musieliśmy zawalczyć o nasz teren, którego nie zamierzaliśmy oddać po dobroci. Wielu z nas ruszyło do walki, wielu poległo. Oto jak to wszystko przebiegło.

~~~~~~~~~

Walka z ludźmi trwała. Już na początku zaczęliśmy tracić siły. Było ich zbyt dużo, jednak mimo to każdy dawał z siebie wszystko i jeszcze więcej. Kątem oka zauważyłem, jak postrzelili Elizę. Niedługo po tym oberwał Yang, który, choć dzielnie walczył, również poległ. Yin skupiła się na zemście, przez co zapomniała o obronie, czy unikach. Jednak po pewnym czasie, kiedy ludziom skończyły się strzałki usypiające, pojawiła się iskierka nadziei. Wszystkich napełniło to determinacją. Każdy, mimo ran, atakował z nową siłą. Yin co rusz tworzyła nowe cienie, ale szło jej coraz gorzej, przez liczne rany postrzałowe traciła sporo krwi. Jack oblewał ludzi wodą, Bucky ich zamrażał. Jednak ten pierwszy wkrótce poległ, zagryziony przez psy ludzi. Alfa atakował z powietrza, za to ja wybiegłem przed szereg i pobiegłem prosto na ludzi, gryząc, drapiąc i wpychając w cień każdego, kto stanął mi na drodze, a moje cienie zajmowały się resztą. W miarę możliwości unikałem kul, wystrzelanych z ludzkich broni, ale nie mogłem nie oberwać. Kula trafiła mnie w bok, niebezpiecznie blisko serca.

<Ruki? Ktoś?>

środa, 3 stycznia 2018

Od Ruki ,,Kroniki Wojenne"

Bitwa z ludźmi nie należała do najprostszych. Mieli oni narzędzia, którymi my nie jesteśmy w stanie się posługiwać. Najgorsze było to, że brakowało nam eksperta od strategii. Co prawda, zajęłam się tam najlepiej jak mogłam, ale i tak straciliśmy dużo wilków. Domyślam się, że nie będzie tak łatwo odbudować naszą potęgę, ale damy z siebie wszystko!
Tak właściwie jak odbyła się ta walka?

Zaczęło się od tego, że wilki strzegące północnej granicy usłyszały niepokojące huki. Powiadomili nas, a my natychmiast ruszyliśmy z pomocą. Gdy dotarliśmy ujrzeliśmy ludzi stojących z pochodniami i żądzą mordu w oczach. Ustawiliśmy się w formację B i ruszyliśmy na wrogów.
FB


Od początku nasza sytuacja nie zapowiadała się zbyt kolorowo. Nasz przeciwnik miał widoczną przewagę liczebną oraz specjalne przedmioty do walki. Jednym strzałem uśpił Elizabeth. Szybko podbiegłam do miejsca gdzie leżała i pociągnęłam w stronę krzaków. W udzie miała czerwoną strzałkę. Powoli wyciągnęłam ją i zatamowałam sączącą się z rany krew. Przyłożyłam ucho do jej pyszczka i cierpliwie patrzyłam na jej klatkę piersiową aż ona się poruszy dając mi znak, że Eliza żyje. Niestety tak się nie stało. A właśnie ona zdawała mi się naszym asem w rękawie. No ale cóż. Trzeba to jakoś dalej rozegrać.


<ktoś chce dalej? Jak nie to będę pisać dalszą część za tydzień>

piątek, 29 grudnia 2017

Ofiary wojny

Wojna, jak każda inna, odznaczyła się stratami w członkach watahy.
Wilki, które zmarły:

Imię: Yang
Pseudonim: Sun
Płeć: Basior
Wiek: 4,5 roku
Wygląd: Biała sierść, czarne oczy, tego samego koloru znamię w kształcie półkola na prawej tylnej łapie
Data urodzenia: 13.01
Cechy Charakterystyczne: znamię na tylnej łapie, czarne oczy
Cechy Charakteru: Miły; wesoły; pomocny; otwarty na nowe znajomości; spokojny
Partner: -
Potomstwo: -
O Rodzinie/Historia: Ma siostrę bliźniaczkę - Yin, która jest jego całkowitym przeciwieństwem
Zainteresowania: Siedzenie w towarzystwie
Słabe punkty: Mało zwinny
Żywioł: Światło
Moce: Za pomocą swojego światła potrafi pokonać armię Nieumarłych; Światłocień - łączy swoją moc z mocą siostry, dzięki czemu stają się silniejsi i niemal nie do zatrzymania
Hierarchia: Samiec Omega
Stanowisko: Medyk
Właściciel: xYINxYANGx

Imię: Jack
Pseudonim: Jackie (czyt. Dżeki)
Płeć: Basior
Wiek: 2,5 roku
Wygląd: Szczupły, dość dobrze zbudowany jak na swój wiek, ma brązową sierść i niebieskie oczy
Data urodzenia: 10.06
Cechy Charakterystyczne: Z prawej strony pyska ma znamię w kształcie krzyżyka (x)
Cechy Charakteru: Zabawny, uparty, walczący o swoje, czasem chciwy, odważny
Partner: -
Potomstwo: -
O Rodzinie/Historia: Chciałby cokolwiek pamiętać...
Zainteresowania: Może to szalone, ale zawsze chciał być piratem
Słabe punkty: Znajdzie wyjście z każdej sytuacji, jednak nie myśli, czy jest rozsądne, czy nie
Żywioł: Woda
Moce: Kontrola wody, chodzenie po wodzie, nurkowanie przez godzinę bez wypływania na powierzchnię
Hierarchia: Samiec Omega
Stanowisko: Łowca
Właściciel: pablo0900

Imię: Yin
Pseudonim: Moon
Płeć: Wadera
Wiek: 4,5 roku
Wygląd: Czarna sierść, białe oczy, tego samego koloru znamię w kształcie półkola na prawej tylnej łapie
Autor: Nat
Data urodzenia: 13.01
Cechy Charakterystyczne: znamię na tylnej łapie, białe oczy
Cechy Charakteru: Wredna; oschła; sarkastyczna; zamknięta w sobie; nieufna
Partner: -
Potomstwo: -
O Rodzinie/Historia: Ma brata bliźniaka - Yanga, który jest jej całkowitym przeciwieństwem
Zainteresowania: Siedzenie w samotności
Słabe punkty: Nie należy do najszybszych
Żywioł: Ciemność
Moce: Nieumarli - potrafi wytworzyć z ciemności armię, którą pokonać może tylko światło jej brata; Światłocień - łączy swoją moc z mocą brata, dzięki czemu stają się silniejsi i niemal nie do zatrzymania
Hierarchia: Samica Omega
Stanowisko: Morderca
Właściciel: xYINxYANGx



Imię: Elizabeth
Pseudonim: Eliza, Elissa
Płeć: Wadera
Wiek: 2,5 roku
Wygląd: Ma brązową sierść. Blond grzywkę, która całkowicie zasłania jedno oko. Posiada krótki ogon.
Data urodzenia: 18.07
Cechy Charakterystyczne: Na szyi ma żółtą plamkę w kształcie przypominającą krzyżyk
Cechy Charakteru: Sprytna, bywa okrutna, dzika, tajemnicza, szczera, śmiała, intuicyjna.
Partner: -
Potomstwo: -
O Rodzinie/Historia: Mama miała na imię Kalaris, a tata Bogan. Oboje zmarli przez swoją córkę Elizę, gdyż ich spaliła. Jej historia nie jest do końca normalna. Trzymali ją na dystans. Z dala od świata. Mimo to dobrze odnalazła się w watasze. Jednak strasznie mocno ciągnie ją do miejsca, gdzie spoczywa pradawny bóg Golgoth.
Zainteresowania: Lubi patrzeć w nocne niebo oraz nucić dziwne niezrozumiałe słowa
Słabe punkty: Jej brzuch jest bardzo czuły na dotyk.
Żywioł: Mrok
Moce: Niech lepiej pozostaną nieznane. W opowiadaniach będą się ujawniać. Nie wszystko jest na tacy.
Hierarchia: Samica Omega
Stanowisko: Mag
Właściciel: julia.junoki@gmail.com


Wszystkim wam stawiamy dzisiaj znicze na grobach. Dzielnie walczyliście za naszą watahę. Dziękujemy [*] 

środa, 27 września 2017

Od Abby Cd Spirita


Uśmiechnęłam się. Tyle się zmieniło od tego pierwszego dnia w watasze. Za tydzień ślub ze Spiritem. Kto by się tego spodziewał? Trzeba pomyśleć o samej organizacji ślubu, wesela.
-Ruki, a skąd weźmiemy księdza?
-Pożyczymy od ludzi i będzie git.
-Ja to załatwię. Poza tym nie jest nam potrzebny żaden ksiądz. Wystarczy alfa w roli ala „Księdza”, więc pewnie wystarczy Wind.
-Spirit, zajmiesz się zaproszeniami?
-Po co one?
-Oj, po co, po co. No jak mówię to znaczy, że są potrzebne. Bardzo cię proszę, no chyba, że wolisz załatwić miejsce na wesele, zrobić dekoracje, potem je powiesić i inne takie typu rzeczy.


<Spirit?>

Od Fabiana Cd Alexa


W sumie to już nie mieszkam w jaskini razem z moją starszą siostrą, więc nie jestem już tak przez nią pilnowany. Poza tym niedługo skończę rok, czyli już nie będę szczeniakiem. Przeciągnąłem się w swojej jaskini i nie spiesząc się wstałem. Niedługo spotkam się z moim znajomym, czyli Alexem. Wydaje się bardzo interesujący, ale problemem jest to, że czasami nie rozumiem co do mnie mówi. No, ale co poradzić?
  Po kilku minutach byłem już przy łące. Mój przyjaciel, jeśli mogę go tak nazwać, już tam był.
-Hej artysto- rzekłem z uśmiechem.
-Cześć Fab- odparł
-Gotowy na nowe umiejętności?
-Czy nowe to się zaraz okaże!
-Mówisz?
-No.
-Dobrze to zacznijmy od polowania. Spróbuj złapać tą myszkę- powiedziałem unosząc ją do góry. Wczoraj późnym wieczorem specjalnie poszedłem do Ruki po to ustrojstwo.
-Nie ma sprawy- odpowiedział i wyrwał mi ją z rąk.
-Nie o takie złapanie mi chodziło..


<Alex?>

wtorek, 26 września 2017

Od Elizabeth Cd Jacka


  Spojrzałam na niego.
-Zaraz ci odpowiem, ale najpierw zmywajmy się stąd.
  I pobiegliśmy w stronę gęstego lasu.
-Dlaczego akurat tutaj!?- krzyknął Jack- Wszędzie tu są kłujące krzaki!
-Przestań marudzić- mruknęłam i poczekałam aż się uspokoi- Teraz odpowiem na pytanie, które wcześniej zadałeś. To nie był Golgoth tylko kreki pilnujące, by nikt go nie wydostał. Kreki są mięsożerne i bardzo niebezpieczne. Widziałam ich tylko 3, ale i tyle jest w stanie wybić wszystkich z łatwością. Jednak tego nie chcemy. Musimy je powstrzymać! Mam pewien plan, ale do tego ciebie potrzebuję. Jak na razie proszę cię tylko o to, byś znalazł wszystkie wilki z watahy i zaprowadził do podwodnych jaskiń. Tam będzie najbezpieczniej. Ja w tym czasie poszukam składników do mikstury, która powinna pomóc w walce z krekami. Jak się z tym uporasz to przyjdź do mojej jaskini. Wszystko jasne?


<Jack?>

poniedziałek, 25 września 2017

Od Jacka Cd Elizabeth


To samo dziwne przeczucie, które kazało mi iść na polanę Golgotha teraz kazało mi przyspieszyć. Nie zważając na wszelkie konsekwencje zacząłem biec w kierunku polany. Miałem zupełnie gdzieś, że mogę się wykrwawić, coś jest nie tak i muszę sprawdzić co. Mimo bólu w łapie przyśpieszyłem i już po chwili szybkiego biegu wpadłem na pokrytą śniegiem polanę. Zauważyłem, że grobowiec boga zimy jest otwarty, a ze środka coś wychodziło. Widziałem tam też Elizę. Niedobrze. Jeśli stało się to, co mam nadzieję, że się nie stało, to będzie źle. Albo i gorzej. Podbiegłem i zatrzymałem się obok wilczycy.
- Co... To... Jest? - spytałem dysząc. Wziąłem głębszy oddech. - chyba nie stało się to, co myślę, że się stało?

<Eliza?>

niedziela, 24 września 2017

Od Elizabeth Cd Jacka


  Patrzyłam za basiorem, który lekko kuśtykając wyszedł z jaskini. Za nim od razu zerwała się Abby.
-Jack, to nie jest dobry pomysł!
-Oj przestań. Byłem w gorszych sytuacjach.
  Nagle wpadł mi do głowy szalony pomysł. Postanowiłam znów wrócić na polanę i otworzyć grotę. Żwawo wybiegłam z jaskini. Kiedy byłam na miejscu zobaczyłam resztki po wcześniejszej próbie otworzenia grobowca. Skupiłam się na najmniejszych szczegółach. Ostrożnie położyłam łapy i jednocześnie zaczęłam nucić starannie wypowiadając każde słowo. Przestrzeń wokół mnie wzburzył silny wiatr ja jednak nie przestawałam. Po chwili poczułam, że skała pod moimi przednimi łapami odsuwa się. Ze środka wydobyło się groźne warknięcie. To coś szło w moim kierunku!


<Jack?>

piątek, 22 września 2017

Od Jacka Cd Elizabeth


Obserwowałem jak bandaż nasiąka krwią. Nic wielkiego, wychodziłem cało z gorszych rzeczy. Zwróciłem wzrok na wadery. W oczach Elizy dostrzegłem cień, jakby... Zmartwienia? Tak, to chyba to. Ewentualnie wyrzuty sumienia.
- Co się tak patrzysz? - zapytała.
- A nie mogę? Poza tym, wyglądasz jakbyś się albo martwiła, albo obwiniała. Albo oba naraz.
Nie odpowiedziała na to. Czyli pewnie miałem rację. Ponownie wstałem z ziemi.
- Miałeś leżeć - zwróciła mi uwagę Abby.
- Tak, tak. Oj daj spokój, nic mi nie będzie - powiedziałem i skierowałem się do wyjścia z jaskini.
Potem skręciłem i szedłem prosto w stronę polany Golgotha. Sam nie wiem czemu. Po prostu coś mówiło mi, żebym tam bezzwłocznie poszedł.

<Eliza? Abby?>

czwartek, 21 września 2017

Od Spirita Cd Abby


Zgodziła się. Nie mogę uwierzyć, że to się stało. Spojrzałem na nią szczęśliwy.
- Musimy ustalić u alf datę ślubu - powiedziałem.
-To ruszajmy!- rzekła cała w skowronkach.
I ruszyliśmy w kierunku jaskini alf. Szedłem z głową w chmurach rozmyślając o przyszłości.
Wcześniej nie pomyślałbym, że kiedyś będę miał dziewczynę, wkrótce żonę, a może i w przyszłości dzieci. A teraz stało się to takie realne! Po chwili przyłapałem się na wymyślaniu imion dla dzieciaków.
- Spirit, ogarnij się - zganiłem sam siebie w myślach.
Nagle usłyszałem głos Abby.
-Spirit, słuchasz mnie w ogóle?
- Eee... Noo... Może... Dobra, nie słuchałem. Powtórzysz? - poprosiłem.
-Już nic- odparła
- No ej, powiedz.
-Może zamieszkamy już razem?
- Jasne, pewnie - odparłem niemal od razu. - w sumie sam miałem o to niedługo pytać.
-Patrz tam jest Ruki!- pokazała głową w stronę lipy.
- To chodź, spytamy się jej - przyśpieszyłem nieco kroku i szedłem do alfy.
-Hej, co tam u was?- zagadnęła do nas alfa.
- Wpadliśmy ustalić datę ślubu - powiedziałem prosto z mostu.
-Zaręczyliście się? - zdziwiła się Ruki - wow, a niedawno byliście takimi małymi wilczkami z całkowicie różnych światów i cały czas tylko słyszałam, jak Abby próbuje cię przekonać o pięknie życia. Ahh tak dużo się zmieniło.
- Heh, to prawda - zaśmiałem się. - jak to mówią, przeciwieństwa się przyciągają.
-Dobra, będzie jeszcze czas na wspominki. Jaką datę proponujecie?
- Może za tydzień albo dwa? - zaproponowałem.
-To niech będzie za tydzień - ustaliła alfa.

<Abby?>