niedziela, 26 listopada 2017
piątek, 29 września 2017
środa, 27 września 2017
Od Abby Cd Spirita
Uśmiechnęłam się.
Tyle się zmieniło od tego pierwszego dnia w watasze. Za tydzień ślub ze Spiritem.
Kto by się tego spodziewał? Trzeba pomyśleć o samej organizacji ślubu, wesela.
-Ruki, a skąd weźmiemy księdza?
-Pożyczymy od ludzi i będzie git.
-Ja to załatwię. Poza tym nie jest nam potrzebny żaden
ksiądz. Wystarczy alfa w roli ala „Księdza”, więc pewnie wystarczy Wind.
-Spirit, zajmiesz się zaproszeniami?
-Po co one?
-Oj, po co, po co. No jak mówię to znaczy, że są potrzebne.
Bardzo cię proszę, no chyba, że wolisz załatwić miejsce na wesele, zrobić
dekoracje, potem je powiesić i inne takie typu rzeczy.
<Spirit?>
Od Fabiana Cd Alexa
W sumie to już nie mieszkam w jaskini razem z moją starszą
siostrą, więc nie jestem już tak przez nią pilnowany. Poza tym niedługo skończę
rok, czyli już nie będę szczeniakiem. Przeciągnąłem się w swojej jaskini i nie
spiesząc się wstałem. Niedługo spotkam się z moim znajomym, czyli Alexem.
Wydaje się bardzo interesujący, ale problemem jest to, że czasami nie rozumiem
co do mnie mówi. No, ale co poradzić?
Po kilku minutach
byłem już przy łące. Mój przyjaciel, jeśli mogę go tak nazwać, już tam był.
-Hej artysto- rzekłem z uśmiechem.
-Cześć Fab- odparł
-Gotowy na nowe umiejętności?
-Czy nowe to się zaraz okaże!
-Mówisz?
-No.
-Dobrze to zacznijmy od polowania. Spróbuj złapać tą myszkę-
powiedziałem unosząc ją do góry. Wczoraj późnym wieczorem specjalnie poszedłem
do Ruki po to ustrojstwo.
-Nie ma sprawy- odpowiedział i wyrwał mi ją z rąk.
-Nie o takie złapanie mi chodziło..
<Alex?>
wtorek, 26 września 2017
Od Elizabeth Cd Jacka
-Zaraz ci odpowiem, ale najpierw zmywajmy się stąd.
I pobiegliśmy w
stronę gęstego lasu.
-Dlaczego akurat tutaj!?- krzyknął Jack- Wszędzie tu są
kłujące krzaki!
-Przestań marudzić- mruknęłam i poczekałam aż się uspokoi-
Teraz odpowiem na pytanie, które wcześniej zadałeś. To nie był Golgoth tylko
kreki pilnujące, by nikt go nie wydostał. Kreki są mięsożerne i bardzo
niebezpieczne. Widziałam ich tylko 3, ale i tyle jest w stanie wybić wszystkich
z łatwością. Jednak tego nie chcemy. Musimy je powstrzymać! Mam pewien plan,
ale do tego ciebie potrzebuję. Jak na razie proszę cię tylko o to, byś znalazł
wszystkie wilki z watahy i zaprowadził do podwodnych jaskiń. Tam będzie
najbezpieczniej. Ja w tym czasie poszukam składników do mikstury, która powinna
pomóc w walce z krekami. Jak się z tym uporasz to przyjdź do mojej jaskini.
Wszystko jasne?
<Jack?>
poniedziałek, 25 września 2017
Od Jacka Cd Elizabeth
To samo dziwne przeczucie, które kazało mi iść na polanę Golgotha teraz kazało mi przyspieszyć. Nie zważając na wszelkie konsekwencje zacząłem biec w kierunku polany. Miałem zupełnie gdzieś, że mogę się wykrwawić, coś jest nie tak i muszę sprawdzić co. Mimo bólu w łapie przyśpieszyłem i już po chwili szybkiego biegu wpadłem na pokrytą śniegiem polanę. Zauważyłem, że grobowiec boga zimy jest otwarty, a ze środka coś wychodziło. Widziałem tam też Elizę. Niedobrze. Jeśli stało się to, co mam nadzieję, że się nie stało, to będzie źle. Albo i gorzej. Podbiegłem i zatrzymałem się obok wilczycy.
- Co... To... Jest? - spytałem dysząc. Wziąłem głębszy oddech. - chyba nie stało się to, co myślę, że się stało?
<Eliza?>
niedziela, 24 września 2017
Od Elizabeth Cd Jacka
Patrzyłam za
basiorem, który lekko kuśtykając wyszedł z jaskini. Za nim od razu zerwała się
Abby.
-Jack, to nie jest dobry pomysł!
-Oj przestań. Byłem w gorszych sytuacjach.
Nagle wpadł mi do
głowy szalony pomysł. Postanowiłam znów wrócić na polanę i otworzyć grotę.
Żwawo wybiegłam z jaskini. Kiedy byłam na miejscu zobaczyłam resztki po
wcześniejszej próbie otworzenia grobowca. Skupiłam się na najmniejszych
szczegółach. Ostrożnie położyłam łapy i jednocześnie zaczęłam nucić starannie
wypowiadając każde słowo. Przestrzeń wokół mnie wzburzył silny wiatr ja jednak
nie przestawałam. Po chwili poczułam, że skała pod moimi przednimi łapami
odsuwa się. Ze środka wydobyło się groźne warknięcie. To coś szło w moim
kierunku!
<Jack?>
piątek, 22 września 2017
Od Jacka Cd Elizabeth
- Co się tak patrzysz? - zapytała.
- A nie mogę? Poza tym, wyglądasz jakbyś się albo martwiła, albo obwiniała. Albo oba naraz.
Nie odpowiedziała na to. Czyli pewnie miałem rację. Ponownie wstałem z ziemi.
- Miałeś leżeć - zwróciła mi uwagę Abby.
- Tak, tak. Oj daj spokój, nic mi nie będzie - powiedziałem i skierowałem się do wyjścia z jaskini.
Potem skręciłem i szedłem prosto w stronę polany Golgotha. Sam nie wiem czemu. Po prostu coś mówiło mi, żebym tam bezzwłocznie poszedł.
<Eliza? Abby?>
czwartek, 21 września 2017
Od Spirita Cd Abby
- Musimy ustalić u alf datę ślubu - powiedziałem.
-To ruszajmy!- rzekła cała w skowronkach.
I ruszyliśmy w kierunku jaskini alf. Szedłem z głową w chmurach rozmyślając o przyszłości.
Wcześniej nie pomyślałbym, że kiedyś będę miał dziewczynę, wkrótce żonę, a może i w przyszłości dzieci. A teraz stało się to takie realne! Po chwili przyłapałem się na wymyślaniu imion dla dzieciaków.
- Spirit, ogarnij się - zganiłem sam siebie w myślach.
Nagle usłyszałem głos Abby.
-Spirit, słuchasz mnie w ogóle?
- Eee... Noo... Może... Dobra, nie słuchałem. Powtórzysz? - poprosiłem.
-Już nic- odparła
- No ej, powiedz.
-Może zamieszkamy już razem?
- Jasne, pewnie - odparłem niemal od razu. - w sumie sam miałem o to niedługo pytać.
-Patrz tam jest Ruki!- pokazała głową w stronę lipy.
- To chodź, spytamy się jej - przyśpieszyłem nieco kroku i szedłem do alfy.
-Hej, co tam u was?- zagadnęła do nas alfa.
- Wpadliśmy ustalić datę ślubu - powiedziałem prosto z mostu.
-Zaręczyliście się? - zdziwiła się Ruki - wow, a niedawno byliście takimi małymi wilczkami z całkowicie różnych światów i cały czas tylko słyszałam, jak Abby próbuje cię przekonać o pięknie życia. Ahh tak dużo się zmieniło.
- Heh, to prawda - zaśmiałem się. - jak to mówią, przeciwieństwa się przyciągają.
-Dobra, będzie jeszcze czas na wspominki. Jaką datę proponujecie?
- Może za tydzień albo dwa? - zaproponowałem.
-To niech będzie za tydzień - ustaliła alfa.
<Abby?>
środa, 30 sierpnia 2017
Od Leo
Mimo tego, że już minęło mi trochę czasu w watasze to nie
czuję tego jakoś mocno. Razem z moim rodzeństwem ten czas szybko przeminął. Już
niedługo nie będziemy szczeniakami. Będziemy się zaliczać normalnie. Nie
będziemy już liczeni wszyscy razem etc. Szkoda tylko, że jest nas tak mało.
Mogłoby nas być o wiele więcej, ale jak?! Tak się wszyscy starają zachęcić
innych, ale nie ma ostatnio nikogo nowego. Nikt tu się nie przywlókł. No cóż. W
ogóle ta wypowiedź moja nie ma sensu. Po co ja o tym myślę? Ehh sam nie wiem.
Tak czy inaczej niby tak wiele się zmieniła, a nie zmieniło się nic.
THE END
Od Carly
Pierwsze dni bywają trudne dla każdego, a co dopiero moje?
Nadal jestem jedynym lisem wśród watahy wilków. Przyznam, że czuję się trochę
nieswojo. Wszyscy przyglądają mi się z zaciekawieniem, ale to już jest
strasznie denerwujące. Czy tak będzie do końca życia? Czuję się tu taka
samotna.. Zwiesiłam głowę zrezygnowana i położyłam się w swojej jaskini.
Obudziły mnie głosy
z zewnątrz. Lekko podenerwowana postanowiłam to sprawdzić. W końcu to nie jest
zbyt fajne, gdy ktoś cię budzi z naprawdę ciekawego snu. Otarłam oczy, wstałam
i podeszłam do wyjścia z jaskini. Od razu oślepił mnie blask słońca przez co
musiałam zmrużyć oczy, kiedy już wszystko było w porządku zobaczyłam jednego z
wilków watahy.
<ktoś?>
sobota, 26 sierpnia 2017
Od Alexa Cd Fabiana
Przewróciłem oczami.
Ten koleś nie rozumie, co to jest sztuka..
-Powtarza się, ale za każdym razem można ten zachód słońca
obserwować z innej perspektywy co pozwala ci na obserwowanie zjawisk z
perspektyw.
-Perspektyw?
-Jeju, ale ty mało wiesz. Perspektywa to określenie
stosowane w architekturze, malarstwie, fotografii i innych sztukach wizualnych.
Oznaczają sposób oddania trójwymiarowych obiektów i przestrzeni na
płaszczyźnie. Proste? Proste.
-Proste dla ciebie. Ja kompletnie nic nie zrozumiałem-
powiedział Fabian.
-No cóż.. Najwidoczniej trzeba mieć duszę artysty, tak jak
ja, by móc to zrozumieć.
-Może chcesz uczestniczyć w zajęciach dla szczeniaków. Wtedy
spędzimy ze sobą trochę czasu. Co ty na to?
-Hmm, może być ciekawie, więc się zgadzam. A kiedy są?
-Za dwa dni. Jak chcesz to mogę z tobą przerobić materiał,
który już mieliśmy. Wtedy nie będziesz w tyle.
-To kiedy się spotkamy, kolego?
-Jutro z samego rana przy łące.
<Fabian?>
Od Abby Cd Azuri
Martwiłam się o nią.
Ostatnio miewa bardzo dziwne sny. Azuri
stała przede mną i dyszała ciężko. Wadera szybko zilustrowała mnie wzrokiem.
-To tylko zły sen- powiedziała i uśmiechnęła się.
-O czym był ten?
-Śnił mi się koniec świata.
Byłam zaskoczona jej
wypowiedzią. Mam nadzieję, że ta dziewczyna nie jest jakąś wróżką
przepowiadającą przyszłość, bo byłoby naprawdę źle. W sumie to się na to nie
zapowiada, więc chyba mogę być spokojna.
-Potrzebujesz czegoś?- zapytałam.
-Nie, już jest wszystko w jak najlepszym porządku. Nie
musisz się o mnie martwić. Jak już mówiłam, to tylko zły sen, który nie jest groźny.
W końcu wszyscy śnimy, nieprawdaż?
-Racja.
<Azuri?>
czwartek, 17 sierpnia 2017
Wszystkiego Najlepszego!
Hej
Dzisiaj urodziny obchodzi Bucky. Pamiętajcie o złożeniu jemu życzeń!Bucky- Życzymy Ci weny, pomysłów, przyjaciół takich od serca na których można liczyć etc.
~Cała Wataha
Ps. Może jakieś opowiadanie urodzinowe?
sobota, 5 sierpnia 2017
Od Spirita "Dzieciak gadający ze zwierzętami"
Biegłem przez las Caster. Dlaczego biegłem? Już tłumaczę. Otóż, goni mnie wściekły niedźwiedź. Niefajnie, co nie? Jak do tego doszło? Szedłem przez las z zamiarem upolowania czegoś do jedzenia. Nie moja wina, że misiek mi się napatoczył. Ale się doczepił i chyba nie zamierza się odczepić. Wybiegłem z lasu, ten dalej mnie gonił. Dobra, nie chcesz się odczepić to cię zgubię. Skierowałem się w kierunku gór Szarych. Już po chwili wbiegłem do labiryntu. Skręciłem ostro w prawo. Potem w lewo i znowu w prawo. Następnie wbiegłem w jakiś wąski korytarz i zmieniłem się w cień. Nigdy nie widziałem tego korytarza. Poszedłem przed siebie tym tunelem, nadal pod postacią cienia. Cały czas biegł prosto, czasem jednak prowadził dość stromo w górę. Mam wrażenie, że idzie ponad wszystkimi innymi korytarzami. Po jakimś czasie zaczęło robić się jaśniej, aż w końcu zobaczyłem wyjście z tunelu. Wyjście znajdowało się poza terenem watahy. Zmieniłem się w siebie i rozejrzałem się. Wyjście było ukryte między krzakami. Poszedłem przed siebie ciekawy co mnie spotka. Natrafiłem na jakąś drogę. Widziałem na niej ślady końskich kopyt oraz kół. Ludzie. Ślady są świeże. Poszedłem za nimi aby sprawdzić dokąd prowadzą. Po jakimś czasie zauważyłem wyjście z lasu. Widziałem tam też ludzi, konie i psy myśliwskie. No jasne, robią sobie polowanie. Chociaż bardziej mi to wygląda na trening. Również szykują się do bitwy. Nagle ich psy mnie zwęszyły.
- No pięknie - powiedziałem do siebie i stanąłem w pozycji obronnej.
Wyszczerzyłem kły i zjeżyłem się. Niech wiedzą, że mnie nie łatwo przestraszyć. Psy pobiegły w moją stronę. Cztery. Nic prostszego. Pierwszy z nich rzucił się na mnie. Był ode mnie mniejszy. Z łatwością odrzuciłem go łapą. Trzy następne były na tyle mądre aby zaatakować razem, a na tyle głupie, aby zaatakować. Pozbyłem się ich. Trzy martwe, jeden leży pod drzewem nieprzytomny. Zacząłem iść w kierunku ludzi szczerząc kły. Nie miałem w planach ich zabijać, jedynie nastraszyć. Niektórzy zaczęli się cofać. Jeden z nich, zapewne świerzak, wycelował we mnie z broni. Ciekawe, czy jest odważny, czy durny. Kiedy wystrzelił odskoczyłem w bok, dzięki czemu kula mnie nie trafiła. Na dźwięk wystrzału konie poruszyły się niespokojnie. Człowiek znów we mnie strzelił. Znów uskoczyłem, jednak tym razem skoczyłem w stronę człowieka. Powaliłem go na ziemię. Nagły atak z mojej strony sprawił, że konie odbiegły. Ludzie zareagowali podobnie. Oczywiście poza tym, którego przygwoździłem do ziemi. Widziałem w jego oczach strach. Nie zamierzałem go zabijać. Osiągnąłem swój cel. Warknąłem na chłopaka, zszedłem z niego i poszedłem w kierunku wejścia do tunelu. Słyszałem jak wstaje. Szedł w moją stronę. Zatrzymałem się gwałtownie i odwróciłem. Patrzyłem na chłopaka. Nadal się bał, jednak trochę mniej. Wciąż szedł w moim kierunku. Warknąłem, na co ten zatrzymał się.
- Słyszałem, że wilki nie oszczędzają nikogo, że są bez litości. Więc dlaczego ja jeszcze żyję? - spytał.
Zadziwił mnie tym pytaniem. Jakby serio myślał, że mnie zrozumie. Wpadłem na durny pomysł.
- Każda reguła ma wyjątki - powiedziałem.
- Więc nie każdy wilk zabija? - zapytał.
- Ty mnie rozumiesz? - byłem conajmniej w szoku.
- Dziwne, nie? Od dawna rozumiem mowę zwierząt. Inni mają mnie przez to za chorego czy coś - odpowiedział. - poza tym, Aaron jestem.
- Spirit - przedstawiłem się. - miło się gada i wogóle, ale wracam do domu. Tobie też radzę.
- Wpadnij jeszcze kiedyś, co? - zaproponował.
- Kiedyś. Czemu nie? Narazie, dzieciaku.
Po tych słowach odszedłem w swoją stronę.
- No pięknie - powiedziałem do siebie i stanąłem w pozycji obronnej.
Wyszczerzyłem kły i zjeżyłem się. Niech wiedzą, że mnie nie łatwo przestraszyć. Psy pobiegły w moją stronę. Cztery. Nic prostszego. Pierwszy z nich rzucił się na mnie. Był ode mnie mniejszy. Z łatwością odrzuciłem go łapą. Trzy następne były na tyle mądre aby zaatakować razem, a na tyle głupie, aby zaatakować. Pozbyłem się ich. Trzy martwe, jeden leży pod drzewem nieprzytomny. Zacząłem iść w kierunku ludzi szczerząc kły. Nie miałem w planach ich zabijać, jedynie nastraszyć. Niektórzy zaczęli się cofać. Jeden z nich, zapewne świerzak, wycelował we mnie z broni. Ciekawe, czy jest odważny, czy durny. Kiedy wystrzelił odskoczyłem w bok, dzięki czemu kula mnie nie trafiła. Na dźwięk wystrzału konie poruszyły się niespokojnie. Człowiek znów we mnie strzelił. Znów uskoczyłem, jednak tym razem skoczyłem w stronę człowieka. Powaliłem go na ziemię. Nagły atak z mojej strony sprawił, że konie odbiegły. Ludzie zareagowali podobnie. Oczywiście poza tym, którego przygwoździłem do ziemi. Widziałem w jego oczach strach. Nie zamierzałem go zabijać. Osiągnąłem swój cel. Warknąłem na chłopaka, zszedłem z niego i poszedłem w kierunku wejścia do tunelu. Słyszałem jak wstaje. Szedł w moją stronę. Zatrzymałem się gwałtownie i odwróciłem. Patrzyłem na chłopaka. Nadal się bał, jednak trochę mniej. Wciąż szedł w moim kierunku. Warknąłem, na co ten zatrzymał się.
- Słyszałem, że wilki nie oszczędzają nikogo, że są bez litości. Więc dlaczego ja jeszcze żyję? - spytał.
Zadziwił mnie tym pytaniem. Jakby serio myślał, że mnie zrozumie. Wpadłem na durny pomysł.
- Każda reguła ma wyjątki - powiedziałem.
- Więc nie każdy wilk zabija? - zapytał.
- Ty mnie rozumiesz? - byłem conajmniej w szoku.
- Dziwne, nie? Od dawna rozumiem mowę zwierząt. Inni mają mnie przez to za chorego czy coś - odpowiedział. - poza tym, Aaron jestem.
- Spirit - przedstawiłem się. - miło się gada i wogóle, ale wracam do domu. Tobie też radzę.
- Wpadnij jeszcze kiedyś, co? - zaproponował.
- Kiedyś. Czemu nie? Narazie, dzieciaku.
Po tych słowach odszedłem w swoją stronę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)