niedziela, 4 czerwca 2017
Od Spirita Cd Abby
- Tak, to było specjalnie - powiedziałem z głupim uśmieszkiem.
Abby wywróciła oczami ale i zaśmiała się.
- To idziemy? - zapytała.
- Jasne - odpowiedziałem i wszedłem do tunelu.
Abby weszła zaraz za mną. Swoje kroki skierowałem do jeziorka. Z tego, co się orientuję, jaskinia, w którym jest jeziorko jest czymś w stylu holu, i są tam korytarze prowadzące w cztery strony. Oczywiście każdy z nich ma wiele odnóg i ślepych uliczek i każdy prowadzi gdzieś indziej. Kiedy wyszliśmy z tunelu obeszliśmy jeziorko dookoła. Najdłuższym korytarzem był ten na lewo od wejścia, czyli naprzeciwko tego, w którym byliśmy. Weszliśmy do niego.
- Teraz czeka nas około godzina marszu - powiedziałem.
- Co jest na końcu tego tunelu? - spytała Abby.
- Niespodzianka - odpowiedziałem.
Po kilku minutach marszu dotarliśmy do pierwszego rozwidlenia. Skręciliśmy w lewo i szliśmy tak dalej. Nagle pod moimi łapami coś przebiegło. Spojrzałem za tym "czymś".
- Co to było? - spytała wadera.
Przyjrzałem się stworzonku i odpowiedziałem
- Zwykły szczur. Nie ma się czego bać
- Wcale się nie boję! - powiedziała.
- Jaasne - zaśmiałem się.
I ruszyliśmy dalej. W pewnym momencie, kiedy akurat nie patrzyłem przed siebie wpadłem w dość sporą pajęczynę. Zacząłem rzucasz się jak opętany próbując ją zrzucić. Kiedy w końcu mi się udało usłyszałem śmiech Abby.
- No i z czego się cieszysz? - zapytałem i sam zacząłem się śmiać.
W końcu, po około godzinie marszu, śmiechu i pajęczyn dotarliśmy do wyjścia z jaskini. Naszym oczom ukazała się polana pośrodku lasu. Spojrzałem na reakcję wadery.
<Abby?>
sobota, 3 czerwca 2017
Od Abby Cd Spirita
Znów spojrzałam na malca.
-Byłoby fajnie, ale nie chcę zostawiać go samego, przynajmniej nie tutaj- odparłam
-Mogę go zanieść do twojej jaskini- zaoferował się basior.
-Naprawdę byś to zrobił?- spytałam
-Tak- rzekł i delikatnie wziął Fabiana w pyszczek.- Zaraz będę. Nigdzie nie odchodź- puścił mi oczko.
Zachichotałam. Czyżby moja obecność go aż tak zmieniła? Pamiętam na początku był na wszystko na nie. Znaczy nie dosłownie, ale czytając między wierszami, to tak właśnie było.
Po kilku minutach widziałam jak biegnie w moją stronę. Nie wyglądało mi na to, żeby miał zamiar się zatrzymywać. Wpadł na mnie, wywracając nas przy tym na ziemię. Złączyliśmy się w pocałunku. Kiedy z powrotem wstaliśmy powiedziałam do niego:
-Zrobiłeś to specjalnie!
<Spirit?>
Od Spirita Cd Abby
To dziwne uczucie wróciło. Pomimo, że doświadczam go od niedawna brakowało mi tego. Coś w stylu szczęścia gdzieś tam, w środku mnie. Wciąż lubię samotność jednak czuję, że z Abby mogę przebywać godzinami. Spojrzałem przed siebie. Przed klifem, na którym byliśmy roztaczał się piękny widok. Mimo, iż była noc, księżyc wszystko oświetlał.
- Ej, Spirit? Bo mam takie pytanie - powiedziała Abby.
Spojrzałem na nią pytająco.
- Jak to możliwe, że się nie zgubiłeś w tym labiryncie? - spytała.
- Ah, o to chodzi. To bardzo proste. Byłem tutaj już wcześniej, jeszcze zanim się poznaliśmy. Zdążyłem wtedy przejść po tych tunelach i zapamiętać, który dokąd prowadzi. Ten, którym ty i młody szliście za mną był jednym z najkrótszych - odpowiedziałem.
- To on był krótki?!
- Jak chcesz możemy przejść się najdłuższym - powiedziałem i zaśmiałem się.
<Abby?>
Od Abby Cd Spirita "Czy wybaczę?"
Może nic nie powiedział, ale wiedziałam, że to on.
-Słyszałeś to co powiedziałam, prawda?- spytałam chociaż znałam już odpowiedź.
-Tak- odpowiedział- Przepraszam za te całe zamieszanie. Zrozumiem jeśli mi nie wybaczysz. Mogłem dać ci dojść do słowa. A nie od razu rzucać pochopne wnioski. Naprawdę przepraszam.
Takich słów się od niego nie spodziewałam. Mimo woli uśmiechnęłam się. Jednak chciałam posłuchać czy coś jeszcze ma do powiedzenia.
-Abby, słuchasz mnie? Zależy mi na tobie. Nie chcę cię stracić. Wybaczysz mi?
W tej chwili spojrzałam na Fabiana, spał jak zabity, potem mój wzrok spoczął na twarzy Spirita. Pocałowałam go delikatnie.
-Wybaczam- szepnęłam.
Jak ja nienawidzę siebie za to, że nie umie się długo na kogokolwiek gniewać. A zwłaszcza na niego. Gdyż.. kochałam go i nikt tego nie zmieni..
<Spirit?>
Od Spirita Cd Abby
Po wyprowadzeniu wadery i młodego basiora z tunelu nadal ich obserwowałem. Widziałem jak szczeniak zasypia a Abby siada na krawędzi klifu.
- Chciałam tylko mu powiedzieć, że Fabian to mój młodszy brat... A wyszło jak wyszło - powiedziała.
Młodszy brat? Co? Matko, chyba zrypałem sprawę jeszcze bardziej niż zwykle to robię. Jak mogłem być aż tak głupi? Oczywiście, że mogłem, przecież to ja. Nie zdziwię się, jeśli Abby mi tego nie wybaczy. Dobra, może jeszcze jest szansa wszystko naprawić. Wyszedłem z mroku i nadal pod postacią cienia usiadłem obok wadery. Ta zauważyła mnie.
- Spirit... Proszę, powiedz, że to ty - powiedziała.
Spojrzałem na nią i zmieniłem się spowrotem w normalnego siebie.
<Abby?>
Od Azuri Cd Fabiana
Dziś poszłam na przechadzkę w lesie, usiadłam i wysunęłam moje skrzydło przyglądając mu się bacznie.
-Co się wtedy stało? -spytałam sama siebie.
Westchnęłam i schowałam je w moje gęste futro. Zauważyłam białego zająca, zaciekawił mnie, więc pobiegłam za nim i zobaczyłam mnóstwo motyli! Jeden wyróżniał się ze wszystkich, był czerwony. Zaczął odlatywać. A ja zaczęłam go gonić stopniowo nabierając prędkości.
Gdy byłam już blisko złapania go, usłyszałam krzyk Abby:
-Hej Azuri
Wtedy zobaczyłam go, miał czarną sierść w brązowe paski i niebieskie oczy.
-Co robisz?- zapytał
-Łapię motyla. Już go prawie miałam..
On dziwnie się na mnie spojrzał. Czy powiedziałam coś nie tak? Abby patrzyła na mnie podejrzliwie, chyba była niezadowolona z zaistniałej sytuacji.
-Jak się nazywasz? -spytałam małego basiora. -Ja jestem Azuri
-Co się wtedy stało? -spytałam sama siebie.
Westchnęłam i schowałam je w moje gęste futro. Zauważyłam białego zająca, zaciekawił mnie, więc pobiegłam za nim i zobaczyłam mnóstwo motyli! Jeden wyróżniał się ze wszystkich, był czerwony. Zaczął odlatywać. A ja zaczęłam go gonić stopniowo nabierając prędkości.
Gdy byłam już blisko złapania go, usłyszałam krzyk Abby:
-Hej Azuri
Wtedy zobaczyłam go, miał czarną sierść w brązowe paski i niebieskie oczy.
-Co robisz?- zapytał
-Łapię motyla. Już go prawie miałam..
On dziwnie się na mnie spojrzał. Czy powiedziałam coś nie tak? Abby patrzyła na mnie podejrzliwie, chyba była niezadowolona z zaistniałej sytuacji.
-Jak się nazywasz? -spytałam małego basiora. -Ja jestem Azuri
<Fabian?>
Od Abby Cd Spirita ,,I co będzie dalej?"
Myślałam, że słowo "pomocy" powiedziałam tylko w swojej głowie. Jednak teraz rozbrzmiewało echem w całym skalistym tunelu. Na ścianie zaczęły pojawiać się dziwne kształty. Z każdą chwilą stawały się coraz straszniejsze. Ja się bałam, a co dopiero mój kochany Fabian. Nagle przerażające obrazy zniknęły i pojawił się cień wilka.
-Spirit? To ty?- zapytałam pełna nadziei.
Jednak nikt mi nie odpowiedział. Natomiast cień poruszył się i zaczął zmieniać swoje położenie. Chwilę stałam osłupiała, ale w sumie bardziej już się nie zgubię. A może akurat to coś pomoże mi się stąd wydostać. Popchnęłam młodego w stronę tunelu gdzie zniknął cień.
Po kilku minutach znaleźliśmy się na dworze. Cień zniknął bez śladu. Jednak wcale nie zamierzałam wracać do domu. Spirit w końcu wyjdzie z tego labiryntu, prawda? Ułożyłam koło wejścia jedno małe posłanie.
-Idź spać Fabian- powiedziałam ze smutkiem.
-A ty?
-O mnie się nie martw. Położę się trochę później- skłamałam. Wcale nie miałam zamiaru iść spać.
Patrzyłam jak Fab zasypia. Ostatni raz widziałam go w takim stanie kiedy miał zaledwie tydzień. Wyglądał wtedy bardzo słodko.
Kiedy się upewniłam, że śpi usiadłam na skraju klifu.
-Chciałam tylko mu powiedzieć, że Fabian to mój młodszy brat.. A wyszło jak wyszło- znów przyłapałam siebie na myśleniu na głos.
Księżyc już wzeszedł na nieboskłon. Bardzo brakowało mi w tej chwili tylko jednej osoby- Spirita.
<Spirit?>
Od Spirita Cd Abby
Wciąż szedłem tunelem przed siebie. W oddali nadal słyszałem kroki, które w pewnym momencie zatrzymały się. Ja jednak ciągle zmierzałem do przodu. W pewnym momencie przystanąłem i zacząłem nasłuchiwać. Usłyszałem wołanie o pomoc. Nie chciałem iść w tamtym kierunku, bo w mojej głowie pojawiła się myśl, że to tylko po to, abym się wreszcie pokazał. Nagle wpadłem na pomysł, aby poobserwować ich z ukrycia. Zmieniłem się w cień i poszedłem w stronę wadery i szczeniaka. Oboje byli wyczerpani i wyglądali na naprawdę zgubionych. Tak to jest, kiedy wchodzi się do tego miejsca nie znając go. Trochę jak labirynt. Kamienny Labirynt? Dobra nazwa. Nadal nie miałem ochoty na rozmowę, więc zacząłem kontrolować cienie, tworząc z nich postacie. Widziałem w oczach Abby i młodego nutkę strachu. Prawdę mówiąc trochę mnie to bawiło, jednak z czystej dobroci czegoś, co chyba nazywa się sercem rozkazałem cieniom pokazać, gdzie jest najbliższe wyjście. Abby i dzieciak chyba nie zrozumieli tego przekazu. Wpadłem na pomysł aby samemu ich poprowadzić. Nadal pod postacią cienia wyszedłem im naprzeciw.
- Spirit? To ty? - Spytała wadera.
Nic nie odpowiadając ruszyłem przed siebie wchodząc w odnogę tunelu, która prowadziła do wyjścia. Przy wejściu do korytarza przystanąłem sprawdzić czy idą za mną. Ci jednak stali w miejscu. Przewróciłem oczami i ruszyłem dalej. Po krótkiej chwili usłyszałem jak ruszają za mną. Poprowadziłem ich do wyjścia, samemu zatrzymując się na granicy cienia i tym samym znikając w nim. Jednak wciąż obserwowałem z ukrycia.
<Abby?>
Od Fabiana "To tak się zawiera przyjaźnie?"
Przechadzałem się razem z siostrą przez polanę. Abby nie wyglądała najlepiej. Była smutna , jednak w mojej obecności starała się tego nie pokazywać. Ten basior to musi być idiota, by pomyśleć, że ona jest moją mamą. Gdyby tak było pewnie bym się tarzał ze śmiechu, bo nie wyobrażam sobie jej w roli matki. Co prawda jest dobrą siostrą i w sumie od teraz to ona o mnie dba, ale i tak nie widzę jej w takiej perspektywie. Przepraszam siostro- ale taka prawda.
Abby chciała mnie poznać z innymi szczeniakami. Nie wiem ile razy mam jej mówić, że dam radę sam. Ale cóż.. takie uroki, kiedy się ma siostrę. Coś poruszyło się w pobliskich krzakach. Ab przystanęła nasłuchując. Po chwili z tamtego miejsca wyskoczyła mała wadera. Miała brązową sierść i zielone oczy. Jej biała grzywka wznosiła się i opadała na czoło. Wyglądała jakby coś łapała. Ciekawe co? Może motyla?
-Hej Azuri- zagadnęła Abby
Młoda popatrzyła na nas zaciekawiona.
- Co robisz?- zapytałem
<Azuri?>
Abby chciała mnie poznać z innymi szczeniakami. Nie wiem ile razy mam jej mówić, że dam radę sam. Ale cóż.. takie uroki, kiedy się ma siostrę. Coś poruszyło się w pobliskich krzakach. Ab przystanęła nasłuchując. Po chwili z tamtego miejsca wyskoczyła mała wadera. Miała brązową sierść i zielone oczy. Jej biała grzywka wznosiła się i opadała na czoło. Wyglądała jakby coś łapała. Ciekawe co? Może motyla?
-Hej Azuri- zagadnęła Abby
Młoda popatrzyła na nas zaciekawiona.
- Co robisz?- zapytałem
<Azuri?>
Od Abby Cd Spirita
Szukałam go godzinami. Jednak bez jakichkolwiek skutków. Za mną cały czas dreptał Fabian. Ugh serio to tak wyglądało? Jakby Fab był moim synem? Pomińmy fakt, że to nie jest możliwe.. I inne takie tam, że no nigdy tego.. eghem. Mam nadzieję, że się w końcu pojawi przede mną z tymi swoimi hipnotyzującymi czerwonymi oczami. Częściowo byłam na niego zła, gdyż nie dał mi wytłumaczyć zaistniałej sytuacji. I te "koniec z nami", przecież nie byliśmy razem. Raz go pocałowałam, nie wiem, czy w ogóle tego chciał i stoję dalej w martwym punkcie.
Nie miałam już sił na dalsze poszukiwania. Fabian już od dłuższego czasu dyszał ze zmęczenia. Mi również już brakowało sił, więc postanowiłam zawrócić. Jednak pojawił się pewien poważny problem.. Całkowicie zajęłam się szukaniem Spirita i nie zapamiętałam przebytej przez nas drogi.. POMOCY!!
<Spirit?>
Od Nanji Cd Spirita [THE ENDING]
- Nie potrzebuję twojej pomocy- warknęłam.
Jejku, jaki on jest irytujący. Wie co to znaczy, żeby dał sobie spokój? Basiory to uparte stworzenia. Ruszyłam w stronę swojej jaskini. Koniec dziś z przygodami. I pewnie na następny tydzień też. W końcu trzeba wykurować tą kostkę. A najlepiej zrobić to jak najszybciej się da.
Nie zwracałam już uwagi na wilka. Po prostu szłam do swojego celu. Co chwilę się potykałam. Czasami nawet przewracałam. Co prawda w głębi mojej głowy słyszałam głos basiora. Ale go ignorowałam. Uważam, że to było najbardziej stosowne zachowanie w tamtej chwili. Swoją obecnością i tak by nic nie wskórał.
~~
Dopiero po dwóch tygodniach byłam wstanie wstać o własnych siłach. Przez ten czas wszyscy koło mnie skakali, co mnie szczerze wkurzało najbardziej. Co chwile ktoś przychodził i pytał tylko „Jak się czujesz?” i najczęściej były to osoby, które ledwo znałam. Tak naprawdę najbardziej pomocnymi okazały się Ruki i Abby. Przynosiły mi wszystko co trzeba, zmieniały opatrunki etc. Na początku też zadawały te irytujące pytania, ale na szczęście po dwóch dniach dały sobie spokój. Zawdzięczam im dziś to, że z powrotem mogę normalnie funkcjonować. Wydawałoby się, że łapa nie powróci do dawnej świetności, ale wróciła. Cuda się dzieją na tym świecie.
<koniec wątku>
Jejku, jaki on jest irytujący. Wie co to znaczy, żeby dał sobie spokój? Basiory to uparte stworzenia. Ruszyłam w stronę swojej jaskini. Koniec dziś z przygodami. I pewnie na następny tydzień też. W końcu trzeba wykurować tą kostkę. A najlepiej zrobić to jak najszybciej się da.
Nie zwracałam już uwagi na wilka. Po prostu szłam do swojego celu. Co chwilę się potykałam. Czasami nawet przewracałam. Co prawda w głębi mojej głowy słyszałam głos basiora. Ale go ignorowałam. Uważam, że to było najbardziej stosowne zachowanie w tamtej chwili. Swoją obecnością i tak by nic nie wskórał.
~~
Dopiero po dwóch tygodniach byłam wstanie wstać o własnych siłach. Przez ten czas wszyscy koło mnie skakali, co mnie szczerze wkurzało najbardziej. Co chwile ktoś przychodził i pytał tylko „Jak się czujesz?” i najczęściej były to osoby, które ledwo znałam. Tak naprawdę najbardziej pomocnymi okazały się Ruki i Abby. Przynosiły mi wszystko co trzeba, zmieniały opatrunki etc. Na początku też zadawały te irytujące pytania, ale na szczęście po dwóch dniach dały sobie spokój. Zawdzięczam im dziś to, że z powrotem mogę normalnie funkcjonować. Wydawałoby się, że łapa nie powróci do dawnej świetności, ale wróciła. Cuda się dzieją na tym świecie.
<koniec wątku>
piątek, 2 czerwca 2017
Od Spirita Cd Abby
- Kto to jest? - zapytałem ponownie, tym razem lekko zdenerwowany.
- Spirit, spokojnie, mogę to wytłumaczyć, tylko nie wiem jak to powiedzieć - odpowiedziała.
- Co tu do tłumaczenia? Mogłaś odrazu powiedzieć, że kogoś masz! I że masz z nim dziecko! - krzyczałem. - Wiedziałem, że nikomu nie można ufać! Wszyscy jesteście tacy sami! A z nami koniec!
Po tych słowach odbiegłem wkurzony rzucając przy tym kwiaty na ziemię.
- Spirit! Zaczekaj! - zawołała za mną.
Na te słowa przyśpieszyłem. Pędziłem na złamanie karku w stronę gór. Byłem tu wcześniej i zdążyłem znaleźć sporą jaskinię z dużą ilością tuneli. Mniej więcej pamiętałem, który gdzie prowadzi. Kiedy wbiegłem do jaskini skręciłem w tunel z prawej. Biegłem przed siebie, a na rozwidleniu skręciłem gwałtownie w lewo. Kiedy wybiegłem z tunelu zwolniłem. Znalazłem się przed podziemnym jeziorkiem. Zatrzymałem się przy brzegu i napiłem się wody z jeziorka. Postanowiłem położyć się i odpocząć po biegu. Swoją drogą, nie mam pojęcia czemu odbiegłem. Ani czemu się tak zdenerwowałem. Przecież mogłem załatwić to na spokojnie. Ale w końcu ja to ja. Moje rozmyślania przerwał odgłos czyichś kroków i wołania.
- Spirit? Jesteś tutaj? - to był głos Abby.
Usłyszałem kroki kolejnego wilka. Najprawdopodobniej to ten szczeniak. Nie miałem ochoty na rozmowy więc po cichu obszedłem jeziorko dookoła i wszedłem w tunel zaraz za nim, jednak słabo widoczny.
- Spirit, spokojnie, mogę to wytłumaczyć, tylko nie wiem jak to powiedzieć - odpowiedziała.
- Co tu do tłumaczenia? Mogłaś odrazu powiedzieć, że kogoś masz! I że masz z nim dziecko! - krzyczałem. - Wiedziałem, że nikomu nie można ufać! Wszyscy jesteście tacy sami! A z nami koniec!
Po tych słowach odbiegłem wkurzony rzucając przy tym kwiaty na ziemię.
- Spirit! Zaczekaj! - zawołała za mną.
Na te słowa przyśpieszyłem. Pędziłem na złamanie karku w stronę gór. Byłem tu wcześniej i zdążyłem znaleźć sporą jaskinię z dużą ilością tuneli. Mniej więcej pamiętałem, który gdzie prowadzi. Kiedy wbiegłem do jaskini skręciłem w tunel z prawej. Biegłem przed siebie, a na rozwidleniu skręciłem gwałtownie w lewo. Kiedy wybiegłem z tunelu zwolniłem. Znalazłem się przed podziemnym jeziorkiem. Zatrzymałem się przy brzegu i napiłem się wody z jeziorka. Postanowiłem położyć się i odpocząć po biegu. Swoją drogą, nie mam pojęcia czemu odbiegłem. Ani czemu się tak zdenerwowałem. Przecież mogłem załatwić to na spokojnie. Ale w końcu ja to ja. Moje rozmyślania przerwał odgłos czyichś kroków i wołania.
- Spirit? Jesteś tutaj? - to był głos Abby.
Usłyszałem kroki kolejnego wilka. Najprawdopodobniej to ten szczeniak. Nie miałem ochoty na rozmowy więc po cichu obszedłem jeziorko dookoła i wszedłem w tunel zaraz za nim, jednak słabo widoczny.
<Abby?>
Od Abby Cd Spirita ,,Co to za szczenię?"
Siedziałam tak koło jeziora całkiem sama. Przynajmniej tak mi się zdawało.
-Chyba posunęłam się za daleko..- powiedziałam na głos- Ugh trzeba się nauczyć jak opanowywać emocje...
Leżałam wśród kłębów trawy i słuchałam poruszania się wody. Co prawa nie był moim żywiołem, ale go bardzo lubiłam. Nagle usłyszałam szmer ze swojej prawej. Odwróciłam głowę w tamtą stronę. Coś tam się poruszało. Po chwili do dźwięków dołączyło ciche pochlipywanie, jakby małego wilczka. Podeszłam tam, by sprawdzić owe przeczucia. Odgarnęłam gałęzie krzaka i zobaczyłam szczeniaka. Miał takie same rysy jak mój młodszy brat.
-Fabian, czy to ty?- zapytałam prędko.
Basior odwrócił głowę w moją stronę. Na jego mordce widziałam spływające łzy. Widząc mnie rozpłakał się jeszcze bardziej i przytulił do mojej przedniej nogi. Objęłam go czule.
-Ciii, już wszystko w porządku. Nie płacz. Pamiętasz mnie?
-T-tak- wyjąkał cały dygocząc.- Pamiętam cię Abby.
Moje uszy znów wypełnił szloch brata.
- Ciii, wszystko jest dobrze, proszę cię nie płacz- próbowałam go uspokoić, ale nie wychodziło mi to najlepiej.
- Obiecaj, że mnie więcej nie porzucić!- krzyknął przez płacz Fab.
-A przestaniesz płakać?- kiwnął głową potwierdzająco- To obiecuję ci to.
Trwaliśmy tak w rodzinnym uścisku. Nie wiem skąd on się tu wziął, ale się cieszę, że jest. To w końcu moja rodzina. Najbliższa rodzina. Niespodziewanie za sobą usłyszałam kroki. Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam Spirita z kwiatami. Odwróciłam się w jego stronę.
-Abby..- zaczął, ale jego wypowiedź przerwał widok Fabiana wychylającego się zza moich pleców.- Kto to jest?- zapytał zaskoczony
<Spirit?>
czwartek, 1 czerwca 2017
Nowy szczeniak w watasze
Powitajcie nowego szczeniaka w watasze! Nazywa się Fabian (czyt. fejbian) i jak się okazało jest jednym z młodszych braci Abby!
Imię: Fabian
Pseudonim: Fab
Płeć: Basior
Wiek: 4 miesiące
Wygląd: Ma czarną sierść w brązowe paski, niebieskie oczy.
Data urodzin: 5.06
Cechy Charakterystyczne: Na lędźwie ma białą kratkę (#)
Boi się: pająków
Rodzina: Abby to jego odnaleziona siostra. Ich historia się nie różni.. Mama- Ake, Tata- Rubs
Żywioł: Powietrze
Hierarchia: Samiec Omega
Właściciel: julia.quera14@gmail.com
Imię: Fabian
Pseudonim: Fab
Płeć: Basior
Wiek: 4 miesiące
Wygląd: Ma czarną sierść w brązowe paski, niebieskie oczy.
Data urodzin: 5.06
Cechy Charakterystyczne: Na lędźwie ma białą kratkę (#)
Boi się: pająków
Rodzina: Abby to jego odnaleziona siostra. Ich historia się nie różni.. Mama- Ake, Tata- Rubs
Żywioł: Powietrze
Hierarchia: Samiec Omega
Właściciel: julia.quera14@gmail.com
Życzę dużo weny i pomysłów na opowiadania.
Od Azuri
Nie mam nic do roboty.. Brak własnej rodziny, przyjaciół.. Z jakiego powodu nie mam znajomych? Dlaczego nie mam mocy? Ja chcę wrócić do prawdziwego domu.
Dzisiejszy dzień nie należał do najładniejszych. Wszyscy leżeli w jaskiniach, oprócz mnie, gdyż byłam na dworze. Usłyszałam jakiś hałas w krzakach, a po chwili dołączył głos, który mówił: ,, To ja, chodź do mnie”. Bałam się, ale czułam, że muszę tam podejść. Okazało się, że było tam stworzenie podobne do wilka. Niespodziewanie istota rzuciła się na mnie, złapała mocno za brzuch i oddała ludziom.
Włożyli mnie do metalowej klatki. Następnie dręczyli, bili i znęcali się. Traktowali mnie jak zabawkę. Nie wytrzymałam i zaatakowałam. Poczułam to coś i się uniosłam. Zaczęłam latać. Moje skrzydła w końcu się pokazały, a symbol, który się na nich znajdował, bardzo mocno błyszczał. Nagle przede mną pojawiło się wielkie tornado, które zabrało ludzi i istotę zwaną psem w inne miejsce. W tym dniu nauczyłam się latać. Gdy dorosnę chciałabym tego uczyć.
Włożyli mnie do metalowej klatki. Następnie dręczyli, bili i znęcali się. Traktowali mnie jak zabawkę. Nie wytrzymałam i zaatakowałam. Poczułam to coś i się uniosłam. Zaczęłam latać. Moje skrzydła w końcu się pokazały, a symbol, który się na nich znajdował, bardzo mocno błyszczał. Nagle przede mną pojawiło się wielkie tornado, które zabrało ludzi i istotę zwaną psem w inne miejsce. W tym dniu nauczyłam się latać. Gdy dorosnę chciałabym tego uczyć.
CDN
Subskrybuj:
Posty (Atom)