czwartek, 6 lipca 2017

Od Bucky'ego

Byłem w lesie. Nie pamiętam jak się tam znalazłem. Rozejrzałem się. Dookoła mnie panowała ciemność, jednak dostrzegłem stojące niedaleko mnie wilki. Było ich sześć. Rozpoznałem wśród nich moich rodziców oraz rodzeństwo. Szliśmy przed siebie z zamiarem powrotu do domu. Nagle usłyszeliśmy grzmot. Nadchodzi burza. Nocne niebo przeszyła błyskawica. Zaraz po niej rozbrzmiał grzmot. Burza jest blisko. Przyspieszyliśmy kroku. Niebo ponownie rozjaśniała błyskawica. Tym razem uderzyła w drzewo nieopodal nas. Te zaczęło spadać. Ja zdążyłem uskoczyć, jednak przewróciłem się. Drzewo przygniotło moją lewą łapę. Niestety moja rodzina nie miała tyle szczęścia. Oni zginęli.
~~~~~~~~
Obudziłem się z krzykiem. Rozejrzałem się. Byłem w swojej jaskini.
- Spokojnie Buck, to tylko koszmar - powiedziałem do siebie.
Ten sam koszmar, który śnił mi się co noc. Potrzebowałem ochłonąć. Wyszedłem z jaskini i ruszyłem przed siebie nie patrząc gdzie idę. Nagle na kogoś wpadłem.
- Patrz jak łazisz - warknął.
Po głosie poznałem, że to basior.

<Jakiś basior?>

Od Azuri "Ludzka Osada"

Dzisiejszy dzień był bardzo pochmurny. Co z tego, że zapowiadało się na deszcz. I tak poszłam na spacer do mojego ulubionego miejsca. Po pewnym czasie usłyszałam kroki, szybko schowałam się w krzakach i zobaczyłam basiora z naszej watahy. Nie znałam go tak bardzo, ale wiem
ze ma na imię Jack. Po cichu szłam za nim. Zobaczyłam jak wchodził do osady ludzi, czyżby nas zdradzał? Nie przychodziłam do ludzi, ale i tak lubię ich dzieci. Gdy Jack wszedł do jednego z domów podeszłam bliżej. Basior szybko wyszedł z domu i pokierował się w stronę lasu.
Szłam za nim. On odszedł niedaleko od osady.
Na pieńku siedział ludzki nastolatek. Nie podchodziłam. Czemu? Po pierwsze Jack by mnie zauważył, a po drugie zauważyłby mnie człowiek. Postanowiłam pójść do osady ludzi. Weszłam tam i poszłam do tego domu, w którym wcześniej był Jack. W domu był jakiś człowiek, a dokładniej ludzie, jeden miał nóż, a drugi trzymał mięso.
Przestraszyłam się ich, a ten z nożem zamachnął się na mnie,
ja natomiast odwróciłam głowę, podkuliłam ogon i zamknełam oczy, ale w ostatniej chwili wyskoczył ludzki nastolatek i mnie uratował.
Po tym mnie podniósł.
- Zostawcie w końcu wilki w spokoju! - krzyknął.
Wyszedł z domu, a następnie z osady i postawił mnie na ziemi.
- Uważaj na siebie - powiedział głaskając mnie.
Po tym poszedł w C hałaśliwe miejsce, a ja postanowiłam, że będę tu czasem wpadać. Poszłam do mojej jaskini aby położyć się spać.

CDN

wtorek, 4 lipca 2017

Od Jacka


Odkąd poznałem Dana i, jeśli można to tak nazwać, zaprzyjaźniłem się z nim minął miesiąc. Postanowiłem odwiedzić chłopaka. Po porządnym śniadaniu, jakim był jeleń wyruszyłem na północ. Po około piętnastu minutach marszu dotarłem do końca lasu. Wyszedłem spomiędzy drzew i puściłem się biegiem w kierunku osady ludzi. Kiedy tylko dotarłem na miejsce przemknąłem się obok dwójki strażników - tej samej dwójki, co zatrzymywała mnie miesiąc temu. Tym razem wszedłem do osady bez większych przeszkód. Od razu pobiegłem do domu Dana. Drzwi jak zawsze były otwarte. Nie dosłownie. Na szczęście kiedy wspiąłem się na tylne łapy i przednimi naparłem na klamkę udało mi się otworzyć drzwi. Chłopaka nie było w domu. Czyżby gdzieś poszedł? Postanowiłem iść go poszukać. A gdzie można szukać kogoś, kto lubi przebywać na łonie natury? W lesie oczywiście. Wbiegłem do lasu i rozglądałem się w poszukiwaniu Dana. Prawie wybuchnąłem śmiechem kiedy zobaczyłem go w identycznej sytuacji jak ta, w której się poznaliśmy. Tym razem wskoczyłem na dzika z rozpędu. Świniak zaskoczony takim obrotem wydarzeń odwrócił się i ruszył biegiem w moją stronę. Załatwiłem go tak jak poprzedniego. Kiedy byłem pewien, że nie żyje podszedłem do chłopaka.
- Historia lubi się powtarzać, co? - zaśmiał się i zaczął mnie głaskać. - fajnie, że wpadłeś
Po tym wstał i poszliśmy w kierunku osady.
~~~~~~~~
Dzisiejszy wieczór był jakiś inny. Bardziej... Huczny. Ludzie z jakiegoś powodu urządzili imprezę w środku lasu. W tym hałasie dałem radę wysłyszeć, że Dan obchodzi dziś osiemnaste urodziny. U ludzi to dość ważne święto. Przynajmniej tak to zrozumiałem. Na imprezie zebrała się chyba cała ludzka osada. Ja zaś oddaliłem się zdala od tego hałasu. Znalazłem jakieś ciche miejsce i położyłem się spać.
~~~~~~~~
Rano obudziłem się dość wcześnie. Upolowałem jakiegoś zająca na śniadanie i poszedłem szukać Dana. Znalazłem go po jakimś czasie siedzącego pod drzewem. Nie spał. Nagle wpadłem na ciekawy pomysł. Skoro ja wpadłem do jego domu to może niech on zobaczy mój? Podszedłem do niego.
- Co tam psiaku? - zagadał.
Spojrzałem na niego i odszedłem kawałek w las. Zaraz po tym spojrzałem na niego ponownie.
- Mam za tobą iść? - spytał i wstał.
Kiedy tylko wstał przeszedłem jeszcze kawałek w las, a on ruszył za mną. Heh, ciekawe jak zareagują inne wilki kiedy zobaczą go na terenach watahy.

CDN

Od Yin i Yanga "Tajemnice skał - część druga"

/Perspektywa Yanga/
To, co zobaczyłem, kiedy wskoczyłem na wyższy kamień tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że to robota człowieka. Widziałem wykute w skałach postacie. Nie miałem pojęcia kim są ci ludzie. Ponownie przeskoczyłem na niższy kamień i zeskoczyłem z niego. Yin poszła w moje ślady. Podszedłem bliżej do kamiennych postaci. Gdzieś w mojej głowie pojawiło się dziwne uczucie, że wiem kim są, jednak nie potrafiłem sobie tego przypomnieć. Poczułem coś jeszcze. Jakby posągi nas obserwowały.
- Też to czujesz? - spytałem.
/Perspektywa Yin/
- One obserwują. Jakby nasze pojawienie się tu obudziło je ze snu, a im się to nie podobało - odpowiedziałam.
Jeśli mam być szczera to również mi się to nie podoba. Nagle jeden z posągów odwrócił głowę w naszą stronę.
- Emm... Yang?
- Taa, też to widziałem - powiedział.
Niektóre z posągów również zaczęły się ruszać.
- Dobra. To jest już dziwne - powiedziałam.
Skalne postacie wstały ze swoich miejsc i zaczęły się odsuwać ukazując kolejne posągi. Tym razem nie tylko ludzi. Niektóre z nich przedstawiały wilki. Chciałam podejść bliżej jednak zatrzymał mnie brat.
- Nie. To może być pułapka - powiedział.
Pokiwałam głową. Kamienne wilki powstały i powolnym krokiem zaczęły zmierzać w naszą stronę. Było ich sześć. Nie więcej, nie mniej. Nagle przypomniałam sobie opowieści Zaiany - naszej niani kiedy byliśmy szczeniakami. Kiedy w nocy któreś z nas nie mogło zasnąć opowiadała historię o szóstce dzielnych wilków - Wojownikach Żywiołów. Walczyli oni z ludzkimi magami. Wygrali wojnę sprowadzając tym samym pokój na świat. Jednak ostatni z magów rzucił klątwę na miejsce, w którym rozegrała się bitwa zamieniając wilki na zawsze w kamień. To samo stało się z ludźmi, którzy walczyli po jego stronie.
- Yang... pamiętasz tę historię, którą opowiadała nam Zaiana, kiedy nie mogliśmy zasnąć? - zapytałam.
- Tę o Wojownikach Żywiołów? - kiedy Yang wypowiedział te słowa wilki zatrzymały się. - pamiętam. A co?
- To oni. Zobacz. Szóstka wilków, zmienionych w kamień. I wielu skamieniałych ludzi. To tu rozgrywała się bitwa - odpowiedziałam. - zawsze myślałam, że to zwykła bajka, a tu zobacz, wszystko się zgadza
- Ale ta bitwa miała miejsce tysiące lat temu... To niezwykłe
Yang miał rację. To naprawdę niezwykłe. Czyli mieszkamy w pobliżu najważniejszego pola bitwy w historii. Nagle poczułam dziwne mrowienie w łapach.
- Musimy stąd jak najszybciej odejść - powiedziałam szybko.
- Dlaczego? - spytał.
- Na tym miejscu ciąży klątwa - wyjaśniłam. - jeśli zostaniemy tu na dłużej zmienimy się w kamień jak oni
Spojrzałam na brata i zaczęłam biec w kierunku, z którego tu przybyliśmy. Słyszałam, że Yang po chwili rusza za mną. Po chwili mrowienie w łapach ustało. Zatrzymaliśmy się. Powoli zapadał zmrok.
- Cały czas mieliśmy pod nosem pole bitwy - zaśmiałam się. - tylko... Dlaczego nikt przed nami tam nie był?
- Może nikt nie wiedział o tym miejscu? Albo myśleli, że to tylko bajka? Nie wiem. Ale więcej chyba tam nie wrócę - powiedział Yang.
- Czemu? - spytałam.
- Wiesz, jeśli mam zamienić się w kamień i sterczeć tam przez wieczność to podziękuję - zaśmiał się a ja razem z nim.
- Mam pewną teorię - powiedziałam kiedy się uspokoiliśmy. - według legend bitwa rozegrała się dokładnie czwartego lipca dwusetnego roku. Czyli dziś jest rocznica. Może to działa tak, że wejście ukazuje się tylko raz do roku?
Yang zamyślił się na chwilę.
- Bardzo możliwe. Ale pomyślimy nad tym później. Teraz wracajmy do domu
- A co? Ciemności się boisz? - zaśmiałam się.
Brat również się zaśmiał. Kiedy się uspokoiliśmy wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu.

THE END

poniedziałek, 3 lipca 2017

Od Spirita - Quest IV

Obudził mnie szczypiący mróz. Taa... Zima, niby moja ulubiona pora roku, bo noce są dłuższe, jednak jest dość zimno. Za zimno, jeśli mam być szczery. Przez ostatnią noc dużo napadało. Przeciągnąłem się i wpadłem na pomysł żeby sprawdzić co u Abby. Ruszyłem w kierunku jej jaskini. Po chwili byłem już na miejscu. A przynajmniej tam, gdzie powinna znajdować się jaskinia wilczycy. Po jakimś czasie usłyszałem wołanie zza grubej warstwy śniegu.
- Pomocy!!
- Abby?!
- Spirit? Pomóż mi! - zawołała.
- Tylko spokojnie! Zaraz coś wymyślę - ostatnie zdanie powiedziałem bardziej do siebie niż do wadery.
Myśl, Duch, myśl... Zacząłem kopać w śniegu. Nie dało to zbyt wiele. Wyglądało to tak, jakby spadła tu lawina. Śniegu było zbyt dużo, abym dał radę się przekopać. Nawet jeśli ktoś by mi pomagał, zajęłoby to za dużo czasu. Nagle wpadłem na lepszy pomysł.
- Posłuchaj, zaraz tu wrócę - powiedziałem.
- Dokąd idziesz? - spytała Abby.
- Po pomoc - odparłem. - nigdzie się nie ruszaj
- Bardzo śmieszne - rzuciła sarkastycznie.
Moim pomysłem było to, aby poprosić o pomoc basiora, który niedawno dołączył do watahy. Chodziło mi tu o Bucky'ego. Nie znałem go osobiście, miałem jednak nadzieję, że pomoże. Z tego co wiem potrafi kontrolować śnieg, więc jako jedyny może tu coś wskórać. Czym prędzej pobiegłem do jego jaskini. Na szczęście nie była zbyt daleko. Basior był w środku.
- Potrzebuję twojej pomocy - powiedziałem do niego.
- Dlaczego niby miałbym pomóc komuś, kogo nie znam? - spytał.
- Posłuchaj - powiedziałem ostro. - nie mam na to teraz czasu. Moja dziewczyna jest uwięziona w jaskini. Wejście całkowicie zasypał śnieg
Basior zastanawiał się przez chwilę.
- Prowadź - rzucił.
Pobiegłem w stronę jaskini Abby. Wilk biegł zaraz za mną. Zatrzymałem się przed ogromną zaspą.
- Abby? Wszystko w porządku? - spytałem.
Przez chwilę panowała cisza.
- Spirit?
- Spokojnie, sprowadziłem pomoc. Działaj - powiedziałem do Bucky'ego.
Basior zaczął odrzucać śnieg używając swoich mocy. Po jakimś czasie odkopał wejście. Od razu pobiegłem i przytuliłem Abby. Odwróciłem się, chcąc podziękować Bucky'emu za pomoc, jednak jego nigdzie nie było. Po prostu zniknął...

niedziela, 2 lipca 2017

Od Bucky'ego

Obudziłem się w jakimś dziwnym, nieznanym mi miejscu. Dokładnie mówiąc przy jakimś lesie. A co mi tam, wejdę. Z lekkimi trudnościami podniosłem się i ruszyłem wolnym krokiem przez las. Próbowałem przypomnieć sobie skąd się tu wziąłem. Miałem jednak pustkę w głowie. Po chwili coś zaczęło mi się przypominać. Pamiętam jak zmierzałem przed siebie kolejny dzień z rzędu. Szedłem tak, aby znaleźć się jak najdalej od mojego dawnego domu. Dlaczego? Bo wszystko tam przypominało mi o rodzinie i wypadku, w którym straciłem wszystko. To był na pozór spokojny dzień, jednak z nikąd wpadliśmy na burzę. Piorun uderzył w drzewo, a te zawaliło się na mnie i moją rodzinę. Oni zginęli, ja straciłem tylko łapę. Trafiłem wtedy na jakiegoś człowieka. Pomógł mi i zrobił protezę łapy... Szedłem tak zamyślony, aż usłyszałem czyjeś kroki.

<Ktoś?>

Informacja

  Mam bardzo dobrą wiadomość!
Trochę myślałam w jaki sposób bym mogła wyróżnić dwa niezwykle aktywne wilki, które są w sumie z nami od samego początku. Moim zdaniem zasłużyli na to. Bardzo ich podziwiam. W sumie napisali łącznie 62 opowiadania, czyli ponad połowę wszystkich opowiadań na watasze. Tymi osobami są Spirit i Abby! I od teraz jesteście obydwoje Sigmami.
Pierwsze Sigmy!
Na cześć nowych i pierwszych Sigm:
Hip Hip Huraa!

Pozdrawiam was cieplutko
~~Alfa Ruki

Nowy basior w watasze!

Powitajmy nowego basiora w naszej watasze!

Imię: Bucky
Pseudonim: Buck
Płeć: Basior
Wiek: 3 lata
Wygląd: Jest dobrze zbudowanym basiorem o ciemnobrązowej sierści. Jego oczy również są brązowe.
Data urodzenia: 17.08
Cechy Charakterystyczne: Z tłumu zdecydowanie wyróżnia go lewa łapa. Dlaczego? Otóż, jest metalową protezą. Łapę stracił w wypadku.
Cechy Charakteru: Spokojny, cichy, odważny, czasem zabawny, nieufny, jednak jeśli ktoś zdobędzie jego zaufanie zyska przyjaciela do końca życia.
Partner: -
Potomstwo: -
O Rodzinie: Rodzice oraz czwórka rodzeństwa zginęła w tym samym wypadku, w którym stracił łapę. On jako jedyny przeżył.
Zainteresowania: Obserwowanie innych, patrzenie w gwiazdy
Słabe punkty: Jego słabym punktem jest jego przeszłość. Jeśli ktoś go o nią zapyta zamyka się w sobie.
Żywioł: Lód, śnieg
Moce:
- kontrola śniegu
- potrafi wywołać śnieżycę, jednak kosztuje go to dużo energii
- zamrażanie wody
- tworzenie lodowych figur
Hierarchia: Samiec Omega
Stanowisko: Żołnierz
Właściciel: pablo0900
Okres próbny do 2.09.2017

Życzymy dużo weny oraz przejścia okresu próbnego! 

Od Spirita - Quest II

Dzisiejszy dzień był niezwykle piękny i jednocześnie upalny. Postanowiłem wybrać się na plażę. Kiedy tylko wyszedłem ze swojej jaskini skierowałem swoje kroki w stronę plaży Sonne. Nie spieszyłem się. Po około pół godziny marszu dotarłem na plażę. Nagrzany od słońca piasek lekko parzył mnie w łapy. Skierowałem się w stronę wody. Jak zawsze była ciepła. Wszedłem do wody i wypłynąłem kawałek dalej. Kiedy dopłynąłem mniej więcej na środek jeziora zanurkowałem. Po chwili wynurzyłem się aby nabrać powietrza i ponownie wpłynąłem pod powierzchnię. Po jakimś czasie znudziłem się nurkowaniem i wyszedłem na brzeg. Otrzepałem się z wody. Teraz piasek był jeszcze cieplejszy. Wypatrzyłem zacienione miejsce i skierowałem tam swoje kroki. Położyłem się w cieniu i postanowiłem się na chwilę zdrzemnąć.
~~~~~~~~
Obudził mnie odgłos czyichś kroków. Otworzyłem oczy i zobaczyłem jakiegoś wilka. A dokładniej wilczycę. Nie znałem jej. Czyżby była nowa? Nie wiem, ale mogę stwierdzić, że jest niezwykle piękna. Podniosłem się z piasku.
- Witaj, jesteś nowa? - spytałem.
Wilczyca nie odpowiedziała.
- Jak się nazywasz? - spytałem.
- Wkrótce poznasz moje imię. Chodź za mną - powiedziała.
- Ale... Dokąd?
- Zobaczysz - zaśmiała się.
Nawet jej śmiech brzmiał niezwykle... Wilczyca ruszyła przed siebie. Poszedłem za nią ciekawy dokąd mnie doprowadzi. Szliśmy tak w ciszy około piętnastu minut, kiedy podłoże zaczęło się zmieniać na bardziej kamieniste.
- Gdzie idziemy? - zapytałem ponownie.
- Już za chwilę się dowiesz, Spirit - odpowiedziała.
- Chwila... Skąd znasz moje imię?
Wadera zaśmiała się tylko. Po chwili usłyszałem szum wody. Zauważyłem, że kamienie stały się wilgotne. Dostrzegłem też, że wilczyca ciągle zostawiała za sobą mokre ślady, jakby stale miała mokre łapy. Ja jednak nie zostawiałem takich śladów. Kim ona jest? Spostrzegłem, że dotarliśmy nad wodospad Saori.
- Po co mnie tu przyprowadziłaś? I jak masz na imię? I skąd znasz moje? - zasypałem ją pytaniami.
- Spokojnie - ponownie się zaśmiała. - przyprowadziłam cię tu, bo nie lubię być sama. Twoje imię usłyszałam w rozmowie. A ja nazywam się Saori - odpowiedziała na wszystkie moje pytania.
Musiałem to przetworzyć. Chwila... Co?
- Sa-Saori? Jak bogini wody? - spytałem zszokowany.
- Nareszcie zrozumiałeś kim jestem - odparła z uśmiechem.
Zdałem sobie z czegoś sprawę. Siedziałem wlasnie przed boginią wody i rozmawiałem z nią jak ze starą znajomą. Niezwykłe...
~~~~~~~~
Spędziłem z Saori cały dzień. Naprawdę miło się z nią rozmawiało. Obiecałem jej, że będę ją odwiedzać. No, to był ciekawy dzień.

Konkurs!

Ogłaszam konkurs na banner dla watahy!
Wymagania:
  • Nazwa watahy przedstawiona w ciekawy sposób. 
  • Wymiary: 400x200 lub 800x400 

POWODZENIA!

Więcej informacji w zakładce konkursy!

Od Spirita Cd Abby


- Ja mam zawsze rację - odparłem dumnie.
- A jaki skromny - zaśmiała sie Abby.
- Ależ oczywiście - również się zaśmiałem. - To co? Ruszamy? - spytałem po chwili.
- Jasne - odpowiedziała i wyruszyliśmy w stronę gór Szarych.
~~~~~~~~~
Po jakimś czasie dotarliśmy do korytarza, na końcu którego była tamta komnata. Na szczęście udało mi się znaleźć drogę między stalaktytami i stalagmitami. W końcu formacje skalne się skończyły, a my natrafiliśmy na dziurę w drodze.
- Dasz radę to przeskoczyć? - spytałem.
- Chyba tak - odpowiedziała Abby.
Wzięła rozbieg i wybiła się na krawędzi. Udało jej się przeskoczyć. Ja skoczyłem zaraz po niej. Ruszyliśmy dalej. Po jakimś czasie dotarliśmy do rozwidlenia i skręciliśmy w lewo. Po chwili przed nami ukazała się ściana ze znakami, a na ścianie obok sześć wejść.
- To tutaj - powiedziałem. - do którego z pomieszczeń idziemy najpierw? - spytałem.

<Abby?>

Od Abby Cd Spirita


-Serio?- zapytałam
-Tak. Byłem tam chyba jakiś czas temu. Tak jak opisywał, było ta mnóstwo ksiąg.
-Cóż za zbieg okoliczności..
-Co nie? Mam zamiar wybrać się tam jutro- rzekł, a po krótkiej chwili dodał- A może nawet dziś.. Chcesz iść ze mną Abby?
-Z chęcią dotrzymam ci towarzystwa, ale musimy najpierw znaleźć jakąś niańkę Fabianowi.
-Bajka, bez przesady. Nie jest już taki mały, by ktoś musiał go cały czas nadzorować. Ma pół roku. Poradzi sobie. Przecież i tak przez prawie cały dzień się nie widzicie. On lata z innymi szczeniakami, a ty spędzasz czas ze swoimi przyjaciółmi. Obydwoje macie własny świat. Więc ja uważam, że niańka mu nie jest potrzebna.
  Westchnęłam. No cóż, Spirit miał rację. To już nie jest mój malutki braciszek. Zaczyna się zmieniać w porządnego basiora.
-Masz rację- odparłam


<Spirit?>

sobota, 1 lipca 2017

Minął Czasu Szmat...

Hej
Informuję, że wczoraj nastąpiło postarzenie wilków.

Ich wiek przedstawia się następująco:

Nicole - 4 miesiące
Leo - 4 miesiące
Lily - 4 miesiące
Diego - 4 miesiące
Azuri - 6 miesięcy
Fabian - 6 miesięcy
Ruki - 5,5 roku
Abby - 3,5 roku
Elizabeth - 1,5 roku
Jack - 1,5 roku
Yin - 3,5 roku
Wildwind - 6,5 roku
Spirit - 3,5 roku
Yang - 3,5 roku

Ranking na miesiąc: CZERWIEC
(podium)
1. Spirit - 395 pkt
2. Abby - 270 pkt
3. Jack - 135 pkt

piątek, 30 czerwca 2017

Od Jack'a Cd Elizabeth


- No prawda - powiedziałem. - nie mam pojęcia co bym zrobił z trupem - zaśmiałem się.
- Ha ha, bardzo śmieszne - rzuciła przewracając oczami.
- Zaleciało sarkazmem. Serio, aż tu go czuję
Eliza ponownie przewróciła oczami. Ciekawe, czy ona wogóle się czasem śmieje. Heh, mam zadanie do wykonania. Muszę ją jakoś rozśmieszyć. Tylko ciekawe jak.. Moje rozmyślania przerwał nikt inny jak Eliza.
- Dobra, nieważne. Idziemy gdzieś, albo cokolwiek? - spytała.
- Co? - zawiesiłem się na chwilę. - a dobra, już, wróciłem na ziemi. Możemy gdzieś iść.
Wilczyca spojrzała na mnie jak na głupka.
- No co? Po prostu się zwiesiłem - powiedziałem w swojej obronie. - okej, skoro mamy gdzieś iść... A nie, czekaj... Nieważne, wybierz jakiś kierunek - powiedziałem.

<Eliza?>

czwartek, 29 czerwca 2017

Od Spirita Cd Abby


- Czy oprócz was żyły tu jeszcze inne stworzenia? - spytałem.
- Oczywiście. Wiele z nich żyje nadal. Dużo informacji o nich znajdziecie w księgach - odpowiedział.
- Księgach? Jakich księgach? - pytała Abby.
- Ah, pewnie nie wiecie o co mi chodzi - zaśmiał się. - dzięki innym stworzeniom wiem, że pod pewnymi górami znajduje się labirynt. Mówiły, że na końcu jednego z korytarzy znajduje się komnata, z której wychodzi sześć wejść do różnych pomieszczeń. W jednym z nich jest mnóstwo ksiąg. Niestety nie wiem jak dostać się do tej komnaty - wyjaśnił.
Czyżby mówił o tej komnacie, w której kiedyś byłem? Chyba tak. Przynajmniej tak myślę.
- Cóż, my już będziemy iść - powiedziałem. - dziękujemy za informacje
- Żegnajcie, przyjdźcie jeszcze kiedyś - odpowiedział.
Wyszliśmy z lasu.
- Chyba wiem o jakiej komnacie mówił - powiedziałem po chwili.

<Abby?>