czwartek, 27 lipca 2017

Wszystkiego Najlepszego!

Hej
Dzisiaj urodziny obchodzi Alex. Pamiętajcie o złożeniu jemu życzeń!

Alex- Życzymy Ci weny, pomysłów, przyjaciół takich od serca na których można liczyć etc.

~Cała Wataha

Ps. Może jakieś opowiadanie urodzinowe?

wtorek, 25 lipca 2017

Wszystkiego Najlepszego

Hej
Dzisiaj urodziny obchodzi nasza alfa- Ruki. Pamiętajcie o złożeniu jej życzeń!

Ruki- Życzymy Ci weny, pomysłów, przyjaciół takich od serca na których można liczyć etc.

~Cała Wataha

Ps. Może jakieś opowiadanie urodzinowe?

czwartek, 20 lipca 2017

Od Yin - Quest X

Przemierzałam samotnie las Caster. Zwykle podróżowałam razem z bratem, jednak dzisiaj każde z nas ruszyło w swoją stronę. Zapuściłam się głęboko w las. Znajdowałam się w okolicy granicy. Zdawałam sobie sprawę z tego, że mogę trafić na ludzi, jednak nic sobie z tego nie robiłam. Nawet jeśli zaatakowaliby grupą nie mieliby szans z moimi nieumarłymi. A zwłaszcza, że las jest tu dość gęsty, a cienie stoją po mojej stronie. Podsumowując, nie mają ze mną szans. Wtem usłyszałam kroki i tętent kopyt. Ludzie. Zanim pojawili się w zasięgu mojego wzroku zniknęłam w cieniu. Na chwilę po tym zobaczyłam ich. Conajmniej dziesięciu konnych jeźdźców i piętnastu piechurów. Byli uzbrojeni. Gotowi do walki. Jeździec znajdujący się z przodu był teraz około trzy metry ode mnie. Wyskoczyłam z cienia. Konie zaskoczone zaczęły stawać dęba. Piechurzy zaczęli celować do mnie z broni. Stanęłam na tylnich łapach. Ludzie cofnęli się trochę. Ich konie stały spokojnie. Jeźdźcy byli gotowi do ataku. Ja też. Rzuciłam siew ich stronę, a ci zaczęli strzelać. Pff, widać, że początkujący. Nawet trafić nie potrafią. Uskoczyłam przed szarżującym koniem. Jedna z kul trafiła mnie w bok. No dobra. Teraz się wkurzyłam. Skoczyłam na najbliższego człowieka i przegryzłam mu gardło. Zaczęłam atakować pozostałych. Po jakimś czasie znudziło mi się to. Zaczęłam tworzyć nieumarłych. Cienie zaczęły atakować ludzi. Choć dzielnie walczyli wkrótce zostało ich tylko trzech. Legion cieni zniknął, a ja stałam naprzeciw trójki ocalałych z mordem w oczach. Zaczęłam do nich podchodzić, a ci z każdym moim krokiem cofali się. W końcu skoczyłam na jednego z nich. Pozostała dwójka uciekła, a ja dobiłam ostatniego. Rozejrzałam się. No, niezła masakra. Skierowałam się w stronę domu. Starczy na dziś.

Od Fabiana

  Zawsze chciałem mieć przyjaciela, który byłby w moim wieku. Od Abby wiem, że do watahy dołączył jakiś basior w moim wieku. Postanowiłem go znaleźć.
 Okazało to się prostsze niż myślałem. Zastałem go w jednej z jaskiń. Jego ciało pokrywała jasnoszara sierść. Ciemnoszara grzywka zasłaniała mu kawałek prawego oka. Na głowie miał ciemnoniebieski róg. Nie widziałem nigdy wilka z rogiem.
-Hej- przywitałem się.
  Odwrócił się w moją stronę zaskoczony.
-Hej- odpowiedział- Ładna okolica, co?
-Może być- odparłem- Jak się nazywasz?
-Jestem Alex- rzekł ten.
-Miło mi. Ja jestem Fabian.
-Mi również. Widziałeś kiedyś wodospady w blasku zachodzącego słońca? Wygląda to nadzwyczajnie!
-A co w tym nadzwyczajnego? Przecież to jest zjawisko powtarzające się.


<Alex?>

środa, 19 lipca 2017

Szykuje się wojna!

Dosyć stania w cieniu! Musimy walczyć o swoje i pozbyć się tych ludzi raz na zawsze! Chcesz nam pomóc?

Dotychczasowi ochotnicy:
- Bucky
- Spirit
- Wind
- Yin


~~Alfy

Ps. Przygotujcie się na walkę.

wtorek, 18 lipca 2017

Od Nicole- Quest IX

  Pewnego pięknego poranka postanowiłam pójść do lasu mimo stanowczego zakazu mamy. Nie bałam się spotkać ludzi. W razie, czego wejdę na drzewo, gdzie mnie nie dosięgną. Wśród drzew mogłam pobyć sobą. Skakać sobie po drzewach. Mama porównuje mnie do małych małpek, w których też nie brak życia. Z racji tego, że moje rodzeństwo niezbyt umiało się wspinać na drzewa, zostałam z tą rozrywką całkiem sama. Ale co poradzić.. Wdrapałam się szybko na drzewo, które było niedaleko mnie. Poczułam dotyk kory, który całkowicie mnie rozbudził i naładował niesamowitą energią. Rozhuśtałam się na gałęzi i skoczyłam na inną gałąź. Wszystko poszło po mojej myśli. Czułam przyjemny wietrzyk we włosach. Przeszłam tak jeszcze kilkanaście razy, gdy nagle usłyszałam płacz z prawej. Ostrożnie zeszłam z drzewa zsuwając się na pazurkach i skacząc na zimną ziemię. Co tego dźwięku dzieliły mnie tylko dość wysokie krzaki. Weszłam w nie szybko i wyjrzałam zobaczyć, co się dzieje po ich drugiej stronie. Moim oczom ukazał się mały lis. Nie wyglądał groźnie, a z oczu płynęły mu łzy. Podeszłam do niego nadal zachowując ostrożność. Nigdy nic nie wiadomo. Zwierzątko nawet się na mnie nie spojrzało, co uznałam za dziwne.
-Hej- zaczęłam, a lisek odwrócił się w moją stronę. Jego oczy były całe czerwone od płaczu- Co się stało?
-Mama.. Ona.. Nie ma już jej- wymamrotał maluch zająkując się przy każdym ze słów.
-W jakim sensie?- spytałam- Zmarła czy poszła sobie.
  Lisek pokazał na łapie jedynkę i znów zaczął płakać. Biedny. Musiałam go albo ją zająć. I znaleźć jakieś zajęcie, by nie myślało o takiej stracie.
-Jak masz na imię?
-Carly.
-Miło mi cię poznać Carly. Ja jestem Nicole.
-Jesteś wilkiem?
-Tak.
-A jesteś w jakiejś watasze?
-Jestem w Watasze Srebrnego Kła, a ty?
-Razem z mamą nie byliśmy nigdy w żadnej, ale opowiadała mi, że takie coś istnieje. Mogłabym dołączyć do niej?
-Musiałabym spytać się mamy. W końcu jest to wilcza wataha. Nie ma tam żadnego lisa.
-Szkoda- powiedziała zawiedziona.
-Zrobię, co się da- obiecałam- Może zrobi wyjątek, albo otworzy ramiona do tego, by mogły do nas dołączać też lisy.
-Dziękuję- rzekła i przytuliła się.
-Nie ma, za co- odparłam.
  Oj, nie wiem jak ta sytuacja się skończy, ale oby dobrze.
- W jakim jesteś wieku- spytałam.
-Mam dwa miesiące- odpowiedziała.
-Ja mam sześć miesięcy.
-To nie duża różnica.
-Zgadzam się. To, co ruszamy?
-Okej.
  Poszłyśmy do mojej mamy. Ona zgodziła się, by Carly została, ale będzie po prostu jednorazowym wyjątkiem. Przynajmniej na razie. Kto wie, co może być później.

Od Alexa "Zanim tu przybyłem IV"


  Kogo spotkałem? No cóż jakby to powiedzieć.. To była małpa. Zeszła z drzewa przy którym stałem i popatrzyła na mnie podejrzliwie. Po chwili wyraz jej twarzy zmienił się i wyciągnęła banana zza pleców, napoczęła go, ułamała na pół i dała mi jedną część tego owocu. Uśmiechnąłem się wdzięcznie i zjadłem banana. Nie było to może najlepsze w smaku, ale chociaż częściowo wyeliminowało głód, który mi doskwierał od tych kilku dni. Później okazało się, że małpa nazywa się Koper.  Zaprzyjaźniliśmy się i dbaliśmy o siebie nawzajem. On dawał mi jeść, a ja pomagałem mu z niektórymi niechcianymi intruzami w jego domu.


CDN

Od Alexa "Zanim tu przybyłem III"


  Na sam początek spróbowałem znaleźć jakieś jagody. Zawsze coś. Jednak i to nie było zbyt proste. Las do którego trafiłem nie był zbyt owocodajny. Zostało mi więc nauczyć się polować. Udało mi się wywęszyć małego zająca, więc ruszyłem jego tropem. Gdy go zobaczyłem siedział razem ze swoją rodziną, przynajmniej tak to ja widziałem. Były tam dwa duże zające i gromadka małych. Nie miałbym serca, gdybym zabił któregokolwiek z nich. I tak się skończyła moja historia z polowaniem. Miałem zbyt miękkie serce, więc chodziłem głodny. Wiedziałem, że jeśli tak dalej pójdzie to nie pożyję długo. Następnego dnia jednak spotkałem w sumie najlepsze co mógłbym spotkać.


CDN

Od Alexa "Zanim tu przybyłem II"


 W koszyku podróżowałem dobre kilka dni. Widziałem jak do rzeki przychodzą przeróżne zwierzęta, by skorzystać z wodopoju. W sumie to tak jakby się zwiedzało świat. Tylko, że się nie ruszasz i nie masz wpływu na to, gdzie się kierujesz. Znaczy ruszasz się, ale względem tego, że nurt cię niesie, a nie, że chodzisz. W końcu jakoś udało mi się wejść na ląd, gdyż moja „łódka” popłynęła w jedną z odnóg rzeki, która w pewnym momencie się skończyła i mogłem bezpiecznie z niej wysiąść. Po tak długiej podróży strasznie burczało mi w brzuchu. Jednak wtedy miałem te dwa, trzy miesiące i jeszcze nie zdążyłem się nauczyć podstaw polowania. No cóż. Trzeba było sobie zacząć jakoś radzić samemu.


CDN

Od Alexa "Zanim tu przybyłem I"

  Moja historia nie jest jakaś bardzo interesująca czy skomplikowana. Co prawda przedstawiłem się tak, że moja rodzina mnie porzuciła, ale miała ku temu powody. W tamtym czasie doskwierał głód, więc w tamtej watasze wprowadzono w obieg walutę, którą można było zdobyć za chodzenie na polowania. Jednak zarabiało się na tym bardzo mało, a zdobycz trafiała do alf, gdzie można było ją kupić. Kilogram mięsa kosztował tyle ile można było zarobić na pięciu albo sześciu polowaniach. Moja mama i tata byli zmuszeni, by mnie porzucić. Zrobili koszyk z liści i włożyli mnie do niego. Następnie położyli na powierzchnię wody i porwał mnie nurt rzeki.

CDN

Wszystkiego Najlepszego!

Hej
Dzisiaj urodziny obchodzi Elizabeth. Pamiętajcie o złożeniu jej życzeń!

Eliza- Życzymy Ci weny, pomysłów, przyjaciół takich od serca na których można liczyć etc.

~Cała Wataha

Ps. Może jakieś opowiadanie urodzinowe?

sobota, 15 lipca 2017

Od Lily Cd Fabiana


- Ja chcę! - zgłosiłam się na ochotniczkę.
- Więc chodź - powiedziała moja mama.
Ustawiłam się obok niej gotowa do biegu. Po chwili myszka ponownie rozpoczęła swój bieg. Ruszyłam za nią. W większości przypadków nie udawało mi się przewidzieć, w którą stronę skręci, jednak raz mi się udało. Kiedy skręciła w prawo ją również to zrobiłam. Myszka była teraz mały kawałek przede mną. Przyśpieszyłam i złapałam ją. Teraz trzymałam ją w pysku. Ruszyłam do reszty. Szłam wolniej, żeby unormować oddech. W końcu stanęłam obok mamy i wypuściłam myszkę z pyska.
- To kto teraz? - spytała.
Ja poszłam się położyć. Ułożyłam się koło reszty szczeniaków i obserwowałam poczynania innych.

<Ruki? Nicole? Leo? Diego? Fabian? Azuri?>

Nowy szczeniak w watasze!

Powitajmy ciepło nowego członka watahy, czyli Alexa!

Okres próbny do 15.09.2017
Imię: Alex
Pseudonim: Alek, Ali
Płeć: Basior
Wiek: 8 miesięcy
Wygląd: Jest to dobrze zbudowany basior. Ma jasnoszarą sierść oraz ciemnoszarą grzywkę zasłaniającą mały kawałek prawego oka. Posiada bardzo ładny uśmiech.
Data urodzin: 27.07
Cechy Charakterystyczne: Ma ciemnoniebieski róg na czole, który wilki zbyt często nie posiadają. Szansa urodzenia się z nim wynosi 0,000000001%.
Boi się: Ognia
Rodzina: Rodzina porzuciła go, gdy miał dwa miesiące. Dlatego też nie znał ich imion. Nie wiedział czy ma jakieś rodzeństwo etc.
Żywioł: Artystyczność
Hierarchia: Samiec Omega
Właściciel: Angies

Życzę Ci dużo pomysłów i oczywiście weny.

Od Fabiana Cd Azuri


  Bawiliśmy się w przeróżne zabawy pod okiem alfy. Najdłużej nam oczywiście zajęła bardzo dobrze znana zabawa, czyli Ziemia. Ale graliśmy też w chowanego, klasy. Jednak rozrywka nie może trwać wiecznie. Przyszedł czas na naukę. Ruki, czyli nauczycielka szczeniaków, miała za zadanie przeprowadzić kolejną lekcje. Dzisiaj była mowa o przetrwaniu, czyli polowaniu i obronie. W pierwszej części zajęliśmy się tym pierwszym. Wadera opowiedziała dość sporo o teorii tego zagadnienia. Potem nastąpiła chwila na część praktyczną, której nie mogliśmy się doczekać. Alfa wyjęła z krzaków myszkę, która była nakręcana i uniosła ją przed nami.
-Kto chce zacząć?- zapytała.
-Ja!- krzyknąłem.
-No więc, zapraszam- odparła Ruki- Chyba wiadomo, co musisz zrobić? Złapać tą myszkę. Ale ostrzegam nie będzie łatwo.
   Ja tylko stanąłem koło niej gotów na wszystko. Nagle alfa puściła moją ofiarę. Myszka bardzo szybko mknęła przed siebie. Ja jednak nie próżnowałem i starałem się biec tak szybko, by ją dogonić. Naprawdę to nie było prostym zadaniem. Ofiara, jak się po chwili okazało, umiała również zmieniać kierunki. Nagle nabrałem jeszcze większej prędkości i ją dogoniłem. Już miałem się na nią rzucić, gdy nagle skręciła w bok, a ja dość boleśnie uderzyłem się w skale przed sobą. Kompletnie zapomniałem o tym, że coś może mi przeszkodzić. Natychmiast podbiegła do mnie Ruki z zatroskaną twarzą. Za nią oglądali się inni. Na szczęście nikt się nie śmiał.
-Wszystko dobrze, Fabian?- zapytała
-Tak- jęknąłem- Tylko uderzyłem się w głowę. Nic wielkiego.
-Oj, nie wiem. Może lepiej poślę kogoś po twoją siostrę? W końcu jest zielarką.
-Nie trzeba. Zaraz mi przejdzie- skłamałem. Głowa łupiła mnie nieznośnie. Usiadłem koło innych szczeniaków.
   Ruki szybko pobiegła w stronę myszki. Po dwóch minutach wróciła do nas niosąc ją. Zaskoczyła mnie szybkość, w jakiej złapała to małe coś. Muszę chyba poćwiczyć polowanie z Abby, by następnym razem nie wyjść na takiego idiotę jak teraz.
-Kto następny?- zapytała


<Ruki? Leo? Diego? Lily? Azuri? Nicole?>

Od Bucky'ego- Quest XIV

Obudziłem się w jakimś dziwnym miejscu. W oczy raziło mnie jasne światło reflektorów. Co to? Jakaś scena? Jakieś dwieście metrów wyżej siedzieli ludzie. Obserwowali mnie. Podniosłem się z ziemi. Zza pleców usłyszałem warczenia. Odwróciłem się. Za mną znajdowała się wbudowana w ścianę klatka. Warczenie dochodziło właśnie stamtąd. Nagle drzwi klatki zostały otwarte. Ze środka wybiegł wściekły pies. Albo raczej wilk. Uskoczyłem przed jego atakiem. Zauważyłem, że na jego tylnej łapie znajduje się charakterystyczne znamię w kształcie strzałki.
- Tom? - spytałem.
On jednak nie odpowiadał. Odwrócił się w moją stronę. Spojrzałem w jego oczy. Był w jakimś szale. Był wściekły.
- Co oni ci zrobili?
Nadal nie odpowiadał. Musiałem go jakoś wybudzić z tego szału.
- Tom do cholery! Obudź się! Nie jesteś taki! - krzyczałem.
- Nie? Skąd możesz wiedzieć jaki jestem? Uciekłeś! A oni pokazali mi prawdę! - zaczął do mnie podchodzić.
- Oni? Ludzie? Te potwory?
- Potwory muszą trzymać się razem! - wykrzyczał.
- Nie pamiętasz co ci zrobili? Zabili twoją rodzinę!
- Za.. Zabili? Ale.. - przez chwilę miałem wrażenie, że zaczyna się budzić z szału. - Nie! Mówili, że odzyskam rodzinę! Że po tym wszystkim wszystko wróci do normy!
- Kłamali, Tom - powiedziałem spokojnie.
- Ale... - tym razem na serio wychodził z szału.
- Tom, zostaw ich i chodź ze mną. Pamiętasz swoje słowa? Potwory muszą trzymać się razem. No więc trzymajmy się razem. - powiedziałem.
Tom obudził się z szału. Ludzie zaczęli się denerwować. Niektórzy z nich zaczęli wychodzić, a jeszcze inni schodzić do nas.
- To co? Jak za starych, dobrych czasów, nie? - zaśmiał się Tom.
- No, bierzmy ich! - krzyknąłem i rzuciliśmy się na ludzi.
Nie spodziewali się tego i zaczęli się odsuwać. Razem wybiegliśmy z tej "areny".
- Ej Tom? - spytałem kiedy znaleźliśmy się niedaleko terenów watahy.
- No?
- Może dołączysz do watahy? - spytałem z nutką nadziei w głosie.
- Nie wiem, Buck... - zaczął. - ja.. Muszę to przemyśleć..
- W razie czego wiesz gdzie mnie znaleźć - powiedziałem smutny i zacząłem odchodzić.
- No właśnie nie wiem! - zawołał Tom z tyłu.
- To poszukasz! - zaśmiałem się i odszedłem.